Najwięcej komentowane - strona 1
pomniejsz
przewiń w dół
| |
2011-05-25 20:27:44
Autor
|
|
| |
2011-05-25 20:37:35
monique
|
|
| |
2011-05-25 20:40:35
klarens
|
|
| |
2011-05-25 20:44:35
Autor
|
|
| |
2011-05-25 20:47:16
monique
|
|
| |
2011-05-25 20:50:59
akci
|
|
| |
2011-05-25 20:56:56
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
No OK. Rozumiem, że "WSZYSTKO" oznacza, że gdyby było przepalone pół nieba to fota byłaby lepsza... ;)
Miejsce jest faktycznie nieciekawe. To po co pokazywać szczegóły w cieniach? Są to nie za ładne krakowskie bulwary nadwiślańskie, budki, przystań tramwaju wodnego, fasady hoteli. Beznadzieja. Ładna była Wisła i Niebo. Czy więcej szczegółów w Wiśle i Niebie byłoby lepiej zrobiło temu zdjęciu?. No bo to pikuś, jest i taka wersja. :] Pytam z ciekawości i nie po to, żeby odbierać "chłopcom" od krajobrazu chleb. I tak wolę zdjęcia w kuchni robić. @Akci - a jaką tonację byś wolała? Bo wiesz - w erze Fotoszopa to się da łatwo zmienić. Ta wersja odpowiada mniej więcej tonacji która wystąpiła w naturze, ale nie mam jakiś obiekcji przed zamianami. :] |
| |
2011-05-25 21:12:23
monique
|
|
| |
2011-05-25 21:13:32
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
Jak na razie dwie konkretne rady:
1) dłuższy czas naświetlania 2) inna tonacja bo to, że można poszukać ciekawszego miejsca potraktuję bardziej jako radę ogólną, bo toć ćwiczenie zwykłe jest :] zadanie domowe jak ktoś woli. Równie dobrze mogę je odrobić na FF. ;) @Monique - no, ja się nie dziwię, bo co ciekawego może być w świetle zachodzącego słońca, jeśli w kadrze nie ma jakiejsik gęby. Próbują mnie w klubie zmusić żebym zdjęcia na wystawę klubową zrobił inaczej niż dotychczas. Żebym zostawił ludzi i poszedł cykać na miasto... Przyznam - diabelnie trudna sztuka. |
| |
2011-05-25 21:16:53
monique
|
|
| |
2011-05-25 21:19:42
Autor
|
|
| |
2011-05-25 23:23:43
czeladnik
|
|
| |
2011-05-25 23:28:13
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
Za cholewę nie wiem! :D :D :D
Czyli najważniejsze w widokówkach jest to, żeby były poprawne tonalnie. Czyli w życiu nie zrobię takiego zdjęcia. Dziękuję Czeladniku mój Ty kochany - spadasz mi jak kromka masłem do góry - to potwierdza moją opinię, która zmierza do tego, że takie zdjęcia w moim wykonaniu to całkowity bezsens. :D :D :D Hurrrra!!! |
| |
2011-05-25 23:40:12
czeladnik
|
|
| |
2011-05-25 23:42:05
Autor
|
|
| |
2011-05-26 05:46:04
artlover
|
|
| |
2011-05-26 09:04:31
Autor
|
|
| |
2011-05-26 09:27:28
edyta
|
|
| |
2011-05-26 09:37:17
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
nie wali... masz dwa odnośniki - masz po lewej i hotel po prawej... Tylko Wisła w tym miejscu płynie krzywo. :D :D :D
Jak mnie będzie stać na filtr połówkowy w rozmiarze 77mm to będzie znaczyło, że zakładając działalność gospodarczą nie popełniłem błędu obliczeniowego. Tylko, że wtedy - znając życie prędzej bym kupił filtr SFX albo dołożył jeszcze troszkę i nabył wielki format. Chrzanić widoczki. :D |
| |
2011-05-26 09:41:09
maka133
|
|
| |
2011-05-26 09:55:31
Autor
|
E tam. Te wszystkie rady, które mi dajecie są cudowne, bo się Wam chciało je dać - ale były mi już dane na początku mojej edukacji fotograficznej. To podstawy w pierwszym zeszycie. Nie jest to arcytrudne zrobić zdjęcie z tymi wszystkimi bajerami [plany, perspektywa, linie zbieżne, ramowanie, etc..]. Problem leży w braku zrozumienia po co? Mojego braku, nie Waszego. Tu mamy pstryk ze spaceru z klubem mojem fotograficznym, bo mamy przygotować wystawę o Wodzie. Wszyscy walili w każdą wodę, która się naraiła przed obiektywem - nawet kałuże się nie oparły, a ja nic. Znaczy foty robiłem, ale takie na odp... jak ta powyżej. Brak czucia.
Co trzeba w sobie uruchomić, żeby się chciało fotografować krajobraz? |
| |
2011-05-26 10:14:18
almansur
|
|
| |
2011-05-26 10:57:22
zieliwo
|
|
| |
2011-05-26 11:18:14
ximon
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
taaa.. artlover rulez:))
ale bardzo godna pochwaly inicjatywa Kolego :) Ja chętnie bym poczekał co powiedzą specjaliści, bo i ja mam podobny problem. Choć jak widzę takie zdjęcia http://www.fotoferia.pl/photo/23832/s/najnowsze/c/11 na przykład, to chyba wiem co trzeba uruchomić, żeby się chciało fotografować krajobraz... |
| |
2011-05-26 12:19:54
papa_rdelle
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
O jenyyy, ja też bym się chciał podpiąć po tę naukę. U mnie to tylko Tatry wyzwalają taką potrzebę cyknięcia pejzażu. Ale też jak jest jakieś światło niesamowite. Ale zwykle jestem wtedy bez sprzętu. Marc napisz coś pleass, Krzysio B. błagam też napisz. Krzysio K - daj parę wskazówek Twoje Tatry mojemu sercu bliskie. Chłopaki piszcie.
|
| |
2011-05-26 12:34:06
marconi
|
ximon wywołał mnie do tablicy :)
"Co trzeba w sobie uruchomić, żeby chcieć sfotografować krajobraz?" Musi zadziałać pozytywna zazdrość uzbrojona w całą kupę cierpliwości, dociekliwości i chęci, zwykłej chęci. 1. Zazdrość - jak się naoglądasz tysięcy fotografii i nagle wpadniesz na coś, co mimo przesytu obrazami spowoduje, że szczęka gruchnie o biurko to jest to pozytywny objaw. Musi się wtedy w Tobie obudzić wielkie chciejstwo zrobienia czegoś tak fajnego a może i lepszego. Wtedy opublikujesz gdzieś swoją pierwszą produkcję i zjadą cie tam jak szczeniaka. Spąsowiejesz ze złości, żachniesz się i ... albo weźmiesz się solidnie do roboty, albo trzaśniesz zabawki w kąt i kupisz sobie wędkę (na przykład). 2. Cierpliwość - dobry pejzaż jak każda inna dobra fotografia nie przychodzi łatwo. Można mieć farta i strzelić super fotografię z przypadku, wszystko w niej będzie grać i będzie się podobać ale jeśli nie będziesz w stanie tego powtórzyć znaczyć to będzie, że to zwykły przypadek. Możesz wydać parę tysiaków, pojechać na dwa tygodnie do Szkocji i przywieść 40 Gb szkockiej mgły przetykanej mniej lub bardziej intensywnym deszczem. Przy odrobinie farta nie utopisz aparatu. 3. Dociekliwość - pytać i czytać, fotografie mistrzów oglądać, naśladować a potem pytać, czytać i fotografie oglądać... aż do znudzenia i obrzydzenia. 4. Chęć - to jest jak sól, to jest kwintesencja i warunek absolutny. Trzeba chcieć robić dobre fotografie, trzeba to polubić, pokochać i zwariować. Na koniec jeszcze to o czym nie napisałem na początku, trzeba czerpać radość z fotografowania, kreowania, tworzenia. i nigdy nie wolno spoczywać na laurach. |
| |
2011-05-26 12:35:48
Autor
|
|
| |
2011-05-26 12:38:27
pablook
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
Wielkim fachowcem w dziedzinie krajobrazu się nie czuję, ale, że akurat ten typ fotografii mnie najbardziej pociąga i czuję się w nim najlepiej, pozwolę sobie skrobnąć słów klika.
Na początek trochę teorii, którą niestety w jakiejś ilości trzeba przyswoić. Zatem warto przestudiować kilka pozycji, czy to w postaci tradycyjnej, czy elektronicznej. Podstawowe zasady kompozycji krajobrazowego kadru, trójpodział, mocne punkty, linie prowadzące itp. Takie oczywiste oczywistości i warto mieć te wiadomości gdzieś tam w głowie starając się później je wykorzystać. Pewnie, że zasady po to są, aby je czasami łamać. Ale łamać świadomie. Wtedy wychodzi coś innego, ciekawego, coś co pozwala na dłużej zatrzymać się przy danym obrazie, zastanowić, pomyśleć. Ale o wiele prościej mz trzymać się książkowych reguł i prawideł, zwłaszcza na początku przygody z landszaftem. Dla mnie bardzo ważnym elementem dobrego krajobrazu jest jego kompozycja. Lubię szerokie szło, które dosyć często zatrudniam do popełniania moich zdjęć. Jest bardzo wdzięczne jeżeli chodzi o budowę kadru z tzw. bliskim pierwszym planem. Warto, aby był on ciekawy, ale nie nader przytłaczający. Ma dobrze wpisywać się w kompozycję i wprowadzać widza, zachęcać, aby zagłębić się do wnętrza kadru. Także wszelkiego rodzaju linie, drogi, miedze itp. fajnie jak prowadzą tam gdzie trzeba. Pamiętać przy tym potrzeba, aby nie wyprowadzały wzroku poza kadr. A co w kadrze. Wszystko co atrakcyjne, ale mz z umiarem. Zbyt mocno przeładowana kompozycja, choćby nie wiem jak atrakcyjną była będzie mz powodować odczucie przytłoczenia, zakłopotania. Ja osobiście wolę mniej, ale bardziej klarownie i czytelnie podane. Co technicznych aspektów fotografii krajobrazowej, to każdy ma jakieś tam swoje sposoby. Na pewno przydatnymi tu będą filtry. Ja stosuję polaryzacyjne, połówkowe i bardzo ciemne ND do wydłużenia czasu ekspozycji. Podstawowa sprawa, to prawidłowo naświetlić obraz. Bez tego ani rusz. Wtedy nawet wielka przyjaźń z PSem na niewiele się zda. No chyba, że przekroczymy granicę krajobrazu, którą i tak każdy sobie sam wyznacza. Ale wtedy to już chyba kraina fotomontażu się zaczyna ;). Ja bardzo często przy scenach o dużej i bardzo dużej rozpiętości tonalnej wywołuję rawa na dwa lub trzy razy i w ten sposób sobie pomagam w dalszej pracy nad zdjęciem. Technik jest dużo: DRI, HDR... . Każdy sam musi zdecydować, co jest dla niego najlepsze i w czym czuje się dobrze. No i podstawowa sprawa jak dla mnie, jeżeli chodzi o fotografię krajobrazową - światło! Ale to światło, które najbardziej kochamy: miękkie, ciepłe, wydobywające faktury, uplastyczniające, powodujące, że ciężko się mi skupić na prawidłowym zarejestrowaniu danej sceny. Uwielbiam to uczucie i emocje z nim związane. Szkoda, że nie często jest mi dane pieścić moje oczy i duszę pięknymi obrazami okraszonymi takim właśnie światłem. Ale na takie spektakle trzeba sobie po prostu zasłużyć ;). Mam nadzieję, że zbyt mocno nie przynudziłem ;). Życząc pięknego światła pozdrawiam serdecznie :). |
| |
2011-05-26 12:42:47
Autor
|
|
| |
2011-05-26 12:51:14
papa_rdelle
|
|
| |
2011-05-26 12:58:11
marconi
|
|
| |
2011-05-26 13:04:49
ximon
|
|
| |
2011-05-26 13:07:49
almansur
|
musicie koniecznie zrobic z tego watek na forum, dzikie wino sprowokowales super dyskusje i jestesmy Ci za to bardzo wdzieczni.
pablook prosilbym tez o rozwiniecie tematu HDR (jesli bliska Ci ta tematyka)... jak zrobic HDR i nie popsuc przy tym zdjecia... Jakie filtry polowkowe dobrac i jak ich uzywac... itd itp fajnie bedzie was posluchac. |
| |
2011-05-26 13:17:47
zieliwo
|
|
| |
2011-05-26 13:26:59
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
Zdjęcie było i jest pretekstem. Jest celowo kiepskie, bo znacznie łatwiej zacząć dyskusję od tego - co można by zrobić lepiej, niż pod super super zdjęciami pod którymi nic jeno - ochy i achy. A z ochów i achów straszenie trudno się czegoś naumieć, nie za dobrze wyciąga się wnioski. Mam poza tym wiele innych w ciemni, które wolałbym mieć w kontrze, bo mi po prostu do nich bliżej emocjonalnie. :]
|
| |
2011-05-26 13:56:57
Autor
|
|
| |
2011-05-26 13:58:56
papa_rdelle
|
|
| |
2011-05-26 14:05:00
krzysztofkarpinski
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
podpucha dobra :D
ja bym na początku podzielił fotografię krajobrazu na 2 grupy 1. czysta fotografia pejzażowa gdzie uwiecznienie ładnego widoczku jest celem samym w sobie(lubię przyrodę , naturę itd , uwieczniam piękne skrawki otoczenia etc.) 2. krajobraz jako środek do wyrażenia tego co siedzi w fotografie, krajobraz jako narzędzie, tu często główną role odgrywają wcześniejsze przemyślenia, nastrój, emocje ..."elementy duchowe", tu rzadziej liczy się "doskonałość techniczna" ...tu typowe porady i podręczniki można schować w kąt, gdzie np. przytaczaną najlepszą i "jedyną właściwą" porą na robienie zdjęć jest wschód i zachód ( plus minus) Co trzeba w sobie uruchomić żeby CHCIEĆ sfotografować krajobraz ? wszystko to co potrzebne jest do uruchomienia działania twórczego, od zwykłej chęci pstryknięcia do żmudnego procesu który zapoczątkowany jest często inspiracją / natchnieniem, wizją, snem, pomysłem lub chęcią wyrzucenia z siebie jakiś emocji to również może być reportaż ps. pytanie w jakim celu naciskam spust nie ogranicza się do krajobrazu jak widać cele sa różne |
| |
2011-05-26 14:12:06
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
No widzisz Krzysztofie... Ja jak mi przyszło ostatnio robić zdjęcie plus minus krajobraz+architektura, to tylko dlatego się zmobilizowałem, bo było to na wielką prośbę mojej fotograficznej wychowanki z którą przygotowywaliśmy prace na konkurs.
"wszystko to co potrzebne jest do uruchomienia działania twórczego" Pokaż mi jakąś kuchnię z zawartością ludzia 100% a w 10 sekund mam załadowany magazynek w Mamie, pomierzone światło i okiem łowię właściwie kąty. Pokaż mi piękny widok, godny uwiecznienia - to wzdycham i mówię: "Ach! Jak pięknie... Posiedzę tu sobie i pooglądam." Czasem zjem kanapkę i wypiję herbatę z termosu, na dokładkę. Czy jest możliwość wzbudzenia w takim człaku jak ja zamiłowania do fotografowania tego typu kadrów? |
| |
2011-05-26 15:28:03
czeladnik
|
ooo !!! ..... ale się dzieje.
Muszę przyznać, że pomysł na wzniecenie dyskusji świetny. W pełni zgadzam się z tym co napisał Marconi, Pablook i Acrux, a ich prace potwierdzają, że wiedzą co mówią. Co ja w sobie uruchomiłem, że zacząłem fotografować krajobraz? ... było to dosyć dawno, ... więc nie pamiętam :))) W międzyczasie fotografowałem dużo innych rzeczy, ... jednak krajobraz pozostał, a od pewnego poranka http://www.fotoferia.pl/u/czeladnik/photo/7999 jestem nałogowcem :))) Mój sposób na krajobraz, w kilku zdaniach: 1. Głównie fotografuję o wschodzie słońca, tak ok 70%, ..... czyli trzeba polubić wczesne wstawanie, ... ewentualnie można się nie kłaść spać, szczególnie latem, gdzie o trzeciej rano już się sporo dzieje. 2. Krajobrazu nie fotografuję przy okazji, zawsze specjalnie jadę gdzieś, żeby fotografować krajobraz - inne rzeczy są przy okazji. 3. Staram się nie spóźniać, to znaczy jestem na wybranej miejscówce wtedy, kiedy jeszcze nic się nie dzieje. 4. Miejscówki mam w głowie na kilka miesięcy do przodu, ... co nie znaczy, że nie jeżdżę spontanicznie "na prognozę" .... 5. ..... i tu ważne !!! - prognozy pogody i zjawiska, które się z tym wiążą. Miałem już tak kilka razy, że zerkam na prognozy w piątek po południu, widzę, że coś się będzie działo na Babiej Górze, wsiadam w samochód, jadę 400km, potem w nocy wchodzę tak, żeby świt był już na szczycie :), .... no, czasami tylko po to, żeby zrobić kilka zdjęć :), jak np to: http://www.fotoferia.pl/pfphoto/27339 gdzie równo ze świtem rozpoczęła się zadymka śnieżna. Teraz recepta na uruchomienie tego czegoś, żeby fotografować krajobraz. Znam kilka osób, które jeżdżą fotografować świty i prawie u wszystkich tym zapalnikiem, który uruchomił całe to "szaleństwo" był właśnie wschód słońca na Babiej Górze, ..... Jeżeli się nie spóźnisz, a Góra będzie łaskawa, ... to zaczniesz mniej bywać w kuchni :))) Pozdrawiam. P.S. Nadmienię, że dla fot właśnie skończyłem półroczny kurs z meteorologii :))) |
| |
2011-05-26 16:05:46
Autor
|
Miałem rok meteorologii na studiach geograficznych [nie wiem czy właśnie nie z jej powodu je rzuciłem]. Na Babiej byłem kilkadziesiąt razy, sprintem - na rekord, powoli by się dialektować, o świcie, przed świtem, za dnia i w nocy [sylwester], z każdej możliwej strony włącznie ze Słowacką. I wciąż nie wzbudza to we mnie fotograficznego nic a nic. Podziwiam piękno, trzęsę się z zimna i... pędzę na Adamy pogadać ze znajomymi i upichcić coś w kuchni.
Postawcie mi za to na szczycie dziadka z fajką a będę go fotografował do upadłego. Choćby to była śnieżyca o niespodziewanej porze roku. :D :D :D Dzięki za zabranie głosu Czeladnik. Kto następny? |
| |
2011-05-26 16:10:52
maka133
|
w odniesieniu do własnej osoby z czystym sumieniem mogę nazywać się plenerowcem co nie oznacza fotografem plenerowym bo do fotografa to mi daleko :).
Fotografia plenerowa jest jak kobieta, albo oddajesz się jej całym sobą, otwierasz emocjonalnie, próbujesz zrozumieć i odnajdujesz wspólny język albo traktujesz jak kolejną dziewczynę dla spędzenia miło czasu lub zabicia nudy o czym wspomniał Krzysztof .. Każdy wyraża siebie w inny sposób, każdy inaczej postrzega świat, lubi inny odcień zieleni doszukuje się, znajduje i opowiada. Tak więc pejzaż poniekąd jest wyrazem własnych stanów emocjonalnych, własnej osobowości to idealna metoda by móc coś o sobie pośrednio opowiedzieć o danej chwili w której coś się dzieje. Jedynym problem jest odbiór gdyż doszukać się osobie postronnej treści w "widokówce" .... ciężko niestety ale taka już dola pejzażysty. Jak działa plenerowiec mogę tylko wypowiedzieć się za siebie .. jest typem tułacza, samotnika z przyklejonym do ręki aparatem który próbuje dostrzec pewne zależności między tym co go otacza a tym co chciałby w danej chwili komuś powiedzieć. Tak więc przechadzając się codziennie tymi samymi ścieżkami, obok tego samego drzewa szuka .. szuka odpowiedniej chwili, światła, wiatru czy nieba by ułożyć to w całość która odzwierciedli jego stan .Spędzam do 3 godz dziennie w polu, bywa że nie wyciągam aparatu, bywa że poczynię 10 kadrów które i tak dla mnie nic nie znaczą i lądują w koszu. Bywa że nagle układa się w całość to co widzę i to co chcę powiedzieć wtenczas pstrykam. Czytając powyższe treści każdy robi to na swój sposób, osobiście nic nie planuję nie patrzę na pogodę, nie szukam miejscówek. Po prostu wyciszam się, idę, coś myślę coś przezywam i obserwuję. Jeśli mi w danej chwili kompozycja współgra z samym sobą robię pstryk, mając w głowie już jak to przytnę, jak obrobię w jakiej tonacji zaprezentuję jaki dam tytuł. Dla mnie fotografia plenerowa to próba pokazania świata w jakim chciałbym żyć ewentualnie obnażanie się emocjonalne przed widzem. |
| |
2011-05-26 16:18:52
maka133
|
Dziki jeśli nie kochasz pleneru nigdy go nie będziesz focił .. na siłę się nie da. Nie będzie ci to sprawiało przyjemności, to tak jak byś mi kazał poczyniać portrety. Dla ciebie pejzaż służy do relaksowania się i zachwycania chwilą tak jak dla mnie człowiek do rozmowy i wymiany poglądów. Ani ty w plenerze się nie spełnisz a ni ja w portrecie .. przecież każdy z nas jest inny
|
| |
2011-05-26 16:29:23
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika |
| |
2011-05-26 16:33:37
maka133
|
Komentarz edytowany przez użytkownika |
| |
2011-05-26 16:42:58
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
Myślisz, że przygotowuję się do sfotografowania fotografa pejzażysty? Pomysł przewrotny - w gruncie rzeczy godny przemyślenia.
Nie. Nie robię tego dla siebie. Tyle tu ostatnio się naczytałem błagań i próśb i zarzutów odnośnie jakiś wypowiedzi przy nieudanych zdjęciach, że sobie pomyślałem, że można by coś w sumie dla tych pytających zrobić. Taki... Tutorial. Postanowiłem zacząć od czegoś mi prawie obcego - a na pewno skrzętnie zapomnianego. Fotografia krajobrazu. Piszcie. Piszczcie dogłębnie i z trzewi. Bo potem... Potem za każdym razem, jak Wam ktoś zarzuci, że jesteście bez serca i ścinacie niewinne, piękne foty w Inferii, bez ani literki wyjaśnienia i rady, będziecie mogli delikwenta odesłać tu. :] Fajnie? Po weekendzie wrzucę kolejne specjalnie spreparowane beznadziejne zdjęcie z innego zakresu [może żabkę?] i zaproszę innych gości do pastwienia się nad nim. :] |
| |
2011-05-26 16:47:59
maka133
|
|
| |
2011-05-26 17:15:51
krzysztofkarpinski
|
Komentarz edytowany przez użytkownika |
| |
2011-05-26 17:38:58
Autor
|
|
| |
2011-05-26 18:44:56
marconi
|
tak, postaram się rozwinąć przedstawiając mój punkt widzenia z którym pewnie Krzysztof się nie zgodzi :)
Nie jestem znawcą sztuki i nie posiadam artystycznego wykształcenia. Tak się jednak składa, że dzięki zainteresowaniom mojej mamy miałem okazję obcowania z malarstwem od dziecka. Sporo jest w rodzinnej bibliotece pozycji z tej dziedziny i wiele godzin spędziłem, może nie na studiowaniu ale powiedzmy oglądaniu dzieł wybitnych malarzy różnych epok. Przy okazji czytałem sporo o ich życiu twórczości i dochodzeniu do sławy. Najczęściej nie były to drogi usłane różami a w wielu przypadkach ta wielka sława przychodziła u schyłku życia a czasami dopiero po śmierci artysty. Przyznam, ze nie potrafię wymienić żadnego z zapamiętanych wielkich ludzi pędzla, któremu można by postawić zarzut braku warsztatu. Oczywiście, że nie technika uczyniła ich wielkimi ale bez niej nigdy by się takimi nie stali. Lata mozolnej nauki i pracy, doskonalenia warsztatu doprowadziły tych ludzi do umiejętności takiego obrazowania swoich wizji, które uczyniło ich wielkimi. Na galeriach takich jak Fotoferia swoje produkcje prezentują w głównej mierze amatorzy, semiprofesjonaliści a rzadko profi. Wielu spośród nich ma ten element wrodzony czyli umiejętność dostrzegania tego co interesujące czy piękne ale brakuje warsztatowego kunsztu, by to w najlepszy możliwy sposób zaprezentować. Stąd moim zdaniem tak wiele komentarzy dotyczy sfery technicznej właśnie. Nie oznacza to jednak, że widz (czyt. komentujący) tylko tę stronę dostrzega. Nawet najlepiej wygłaskany obrazek prezentujący nudny kawałek naszego otoczenia nie jest w stanie wzbudzić zachwytu jeśli oprócz techniki nie będzie zawierał w sobie choćby odrobiny emocji. Wiem, że to ciągłe gadanie o technikaliach może być nużące ale w wielu przypadkach to właśnie technika jest tym elementem, który w prezentowanych w sieci fotografiach wymaga dopracowania. Ludzie są dziś bardzo mobilni i choć Fotoferia to polski portal, spadają tu fotografia z różnych zakątków świata i mimo swej egzotyczności wiele z nich nie znajduje uznania. Najczęstszą przyczyna tych niepowodzeń jest właśnie techniczna strona prezentacji. |
| |
2011-05-26 18:49:54
calme
|
Komentarz edytowany przez użytkownika |
| |
2011-05-26 19:09:06
krzysztofkarpinski
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
jak to juz historia pokazała to co ładne / zachwycające nie musi być dobre , główną przyczyną upadku realizmu w Europie było właśnie odejście od inspiracji wyobraźnią, kreacja została zastąpiona , szablonem , obrazy stawały się powtarzalne wiejące nuda a świat artystyczny był znudzony poprawnością techniczną i co się wtedy stało ....?
przyszła rewolucja zapewne wszyscy znają jakieś dzieła impresjonistów w przeciwieństwie do twórców realizmu ;P tak było jest i będzie w każdej dziedzinie sztuki , czy to dźwięk czy obraz , stały czy ruchomy dlatego mz ważniejszym pytaniem jest co zrobić żeby nie popaść w banał |
| |
2011-05-26 19:15:32
calme
|
|
| |
2011-05-26 19:19:38
emalina
|
"Co trzeba w sobie uruchomić, żeby się chciało fotografować krajobraz?"
ja myślę, że krajobraz musi zacząć do ciebie gadać; jak już zacznie to jest dobrze, wtedy posłuchać , zadać parę pytań- jak się nie klei rozmowa to dopić herbatkę z termosu i opuścić teren; a jak jest "rapport" to tylko ładować film i strzelać - wtedy powinno się udać :-D ; nie tam , że zaraz do GN ale tak dla siebie, ot takie ludzkie podejście :) |
| |
2011-05-26 19:24:58
marconi
|
i tu Krzysztofie się w pełni z Tobą zgadzam.
Pisząc jednak o technice nie miałem na myśli wyłącznie umiejętności przedstawiania sceny tak jak ją zastał fotograf. Nigdy zresztą nie twierdziłem, że moje fotografie to dokumenty a sceny które prezentuję to nie pełen realizm. Impresjoniści o których wspominasz stworzyli bardzo ciekawy warsztat, wręcz nową technikę obrazowania. Tak prawdą jest, że była to rewolucja w sposobie myślenia i malarskiego postrzegania ale warsztat impresjonisty to także bardzo złożona i trudna do opanowania technika, tym bardziej, że dysponując wyłącznie kontrastową barwną plamą potrafili pokazać więcej niż realiści stosujący łagodne przejścia tonalne, odcienie brązów i szarości. |
| |
2011-05-26 19:28:19
calme
|
Pamiętam swojego czasu jak toczyłem rozmowę z portrecistą, który namiętnie rozprawiał o wyższości Wielkanocy nad Bożym Narodzeniem w cudzy słownym znaczeniu ;) A bo wiadomo, że portret to oddaje obraz ducha, to niezapomniana pamiątka po latach, itp, itd. Ok, wszystko to do mnie trafiało. Natomiast nie trafiało ni w ząb do mnie jego podejście do pejzażu.
Bo to każdy już obfotografował tysiąc razy, bo takich miejsc jest tysiące, bo to będzie za 200 lat tak samo wyglądało, itp, itd. I co ? I g.... prawda. Bo po pierwsze dla mnie nie będzie to takie same jak dla kogoś innego, bo niepowtarzalnym jest smak wyczekiwania na pierwsze promienie słońca, niezapomniane uczucia podekscytowania pięknem widzianego miejsca, nierzadko a może nawet głównie towarzyszące plenerowi przygody, przyjaciele, którzy byli razem - całość tworzy unikalne historie. Sceny z życia, do których będzie się z przyjemnością wracać po latach patrząc na ten przecież po raz 100 zrobiony pejzażyk. A mimo tego warto, warto realizować to co daje kopa, satysfakcję, odpręża, przynosi podekscytowanie, pochłania, pozwala poznawać miejsca i ludzi, dostarcza przeżyć, wspomnień, natchnienia do dalszych wypadów, natchnienie nie rzadko do szukania informacji o miejscu, o jego historii a nawet do szukania fotografii innych osób aby popatrzeć jak one widziały i to zarejestrowały. Żadna inna tematyka fotografii, przynajmniej u mnie nie wywołuje tyle frajdy podczas obcowania z nią jak pejzaż. Dla mnie jest to całą otoczka, od umawiania się z wyprzedzeniem na wyjazd, od spotkania z przyjaciółmi, od wyczekiwania, szukania miejsc, wreszcie powrotu wśród rozmów i tej chwili gdzie w ciszy i skupienia siadam nad materiałem i zaczynam "kształtować" to jak to widzę na swój sposób ;) Bezcenne ! :)) |
| |
2011-05-26 19:34:26
marconi
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
fajnie Piotrek to ująłeś :)
co do banału. Czasami wole być odrobinę banalny niż na siłę oryginalny. Oryginalność jest MZ wielką wartością w sztuce jeśli pojawia się w sposób spontaniczny, wynika rzeczywiście z takiej potrzeby i sposobu patrzenia na świat. Jeśli jednak oryginalność jest celem samym w sobie staje się bardziej banalna niż największy banał |
| |
2011-05-26 19:49:54
papa_rdelle
|
Zatem Panowie spróbujmy sobie odpowiedzieć na pytanie (pamiętając już o wspomnianym przez Krzysztofa realiźmie i przeciwwadze dla niego impresjoniźmie, który w chwili obecnej jest już klasyką a nie nowinką) jak powinna zatem Waszym zdaniem wyglądać awangarda w dziedzinie pejzażu ? Czy ma ona dotyczyć środków technicznych czy bardziej artystycznych ?
|
| |
2011-05-26 19:51:46
calme
|
|
| |
2011-05-26 19:52:00
papa_rdelle
|
|
| |
2011-05-26 19:54:08
calme
|
|
| |
2011-05-26 19:56:26
marconi
|
myślę papa, że sama poprawność techniczna dziś nie wystarczy. Podobnie jak nie wystarczy samo tylko artystyczne potraktowanie tematu. Połączenie tych dwóch elementów uzupełnione odrobiną szczęścia (tak nieodzownego w życiu) i ciągłe poszukiwanie czegoś nowego w starym dają szansę by nasze pejzaże nie stały się nudne.
|
| |
2011-05-26 20:00:15
marconi
|
Komentarz edytowany przez użytkownika |
| |
2011-05-26 20:01:22
papa_rdelle
|
Technika to warsztat, oczywiście bez niego ani rusz, o przeżyciach już pisaliście - też ani rusz bez nich. Pytam czy istnieje miejsce w pejzażu dla analogicznych działań jak po impresjoniżmie nastąpiły w sztuce pierwszych dziesięcioleci XXw. Na futuryzm, ekspresjonizm, fowizm (dla przykładu tylko wymieniam). Czy idąc dalej na abstrakcję geometryczną albo liryczną ? Czy jest tam miejsce czy to zamknięty temat ?
|
| |
2011-05-26 20:06:26
marconi
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
na pewno jest miejsce na poszukiwania w tym kierunku. Mają one według mnie szansę powodzenia bo masa krytyczna "pocztówkowych landszaftów" jest już dawno przekroczona. Takie próby zresztą już zostały poczynione także i na rodzimym podwórku. Pewną namiastką tego jest pejzaż piktorialny z którym i tu na FF się spotykamy. Można iść w tych poszukiwaniach jeszcze głębiej bo zawartość krajobrazu daje nieograniczone możliwości.
|
| |
2011-05-26 20:11:52
papa_rdelle
|
A czy również jest miejsce na naturalizm. W rozumieniu pokazywania nie pięknych zakątków świata, ale dogłębnej i obnażonej prawdy o zwykłych miejscach z całym bagażem ich brzydoty albo nie brzydoty ich piękna swoistego, lecz jakże inaczej rozumianego od naszych przyzwyczajonych i głęboko tkwiących w naszej świadomości obrazów. Zatem, czy pejzaż fotograficzny musi być piękny ?
|
| |
2011-05-26 20:12:55
Autor
|
|
| |
2011-05-26 20:21:55
krzysztofkarpinski
|
KONTRA :D
mi zawsze powtarzano, że najważniejszy jest POMYSŁ i nadal w to wierzę choć kwestie ich realizacji są także ważne mz to co może się zmienić to narzędzia , technika , jeżeli chodzi o formę to zataczamy kręgi , fotografia mocno czerpała i czerpie nadal z malarstwa , papa abstrakcja geometryczna w sumie mocno na topie , chociażby fotografie terenu z powietrza |
| |
2011-05-26 20:24:27
calme
|
Każda potwora znajdzie amatora więc czemu nie, ale szczerze mówiąc obecnie jest doba wymuskanej estetyki, i nie tylko w foto, każdy chce być piękny, młody itp, to samo w pejzażu, masowo wygra landryna, surowość bardziej niszowa ale zawsze są zwolennicy każdej opcji zmieniają się tylko procenty ;)
Jeśli znajdą się odbiorcy będzie miejsce, jak dla wszystkiego co otacza, wątpię jednak aby w dzisiejszych wyidealizowanych czasach przebijał się ten nurt na tyle aby stanowić na chwilę obecną jakiś mocno opozycyjny tor |
| |
2011-05-26 20:29:55
krzysztofkarpinski
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
Piotr masz rację mz, ogólny trend walący z USkolorowanki to kult piękna, ale piękna pozbawionego jakiejkolwiek treści, cywilizacja, globalizacja etc produkcja która ma trafiać do mas , oczywiście nie jest to pełny obraz i są produkcje niszowe , jednak ogrom jaki zalewa świat nijakością jest przytłaczający
|
| |
2011-05-26 20:35:07
papa_rdelle
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
To nie jest nowy trend. Dążenie do idealizowania zarówno w portrecie jak i pejzażu a w fotografii zwłaszcza jest znane w historii sztuki. A jednak powstawała przeciwwaga. Weźmy np. postać Socratesa (znanego jako brzydala i kalekę) jak jego wizerunek stopniowo przez wieki ewoluował aż stał się wizerunkiem nieprawdziwym, bo pokazującym zdrowego i pięknego człowieka. Czy to samo może dotknąć pejzaż ? Czy takie miejsca, które oglądamy naprawdę istnieją czy to tylko złudzenie ?
|
| |
2011-05-26 20:39:03
calme
|
|
| |
2011-05-26 20:39:42
papa_rdelle
|
|
| |
2011-05-26 20:41:05
maka133
|
Powiem tyle .. nie możecie szufladkować. Odnoszę wrażenie że popadacie w skrajności. Pejzaż winien być jak każda inna dziedzina która nie jest a powinna postrzegana i przedstawiana szerokim zakresem. Dlaczego powinien sterować mną stereotyp, jakaś chora moda ... mam to generalnie gdzieś i wcale tak nie chcę . Dlaczego odgórnie ktoś ma mi narzucić jak mam focić i co się sprzedaje to brednie są. Dlaczego ma mi się podobać Picasso jak uwielbiam Biesterdta. Uważam że każdy gatunek pejzażu znajdzie swojego odbiorcę, jeśli moja wyobraźnia nasycona jest baśniowym, gładkim, barwnym obrazem to to chcę robić , jeżeli w głowie mam mroczne, chłodne, chropowate klimaty będę robił tak własnie a nie inaczej. Nie sądzę by była złota recepta na "sprzedajny" towar choć wiemy że reklama dźwignią handlu a media robią swoje. Wszysko zależy opd jednoski , odbiorcy czy ulegam reklamie czy używam własnego mózgu i uczuć w odbiorze.
|
| |
2011-05-26 20:45:43
krzysztofkarpinski
|
za chwilkę ja zejdę coś czuję z tematu ,
tak trend nie jest nowy , ale jest odczuwalny ogólnoświatowy nacisk na promowanie "ładnych form pozbawionych głębszych treści" i to nie tyczy się tylko fotografii ale ogólnie sztuki, dlaczego tak się dzieje to już inna bajka ,mam swoje teorie choć niektórzy uznali by je za teorie spiskowe :D papa ja nawet nie jestem do końca przekonany czy świat mnie otaczający jest rzeczywisty ;P obraz żyje w naszym mózgu , sposób odbioru przez to jest tak różny jak różni potrafią być ludzie |
| |
2011-05-26 20:45:52
sbogdan1
|
Witam i o zdrowie pytam?
Z racji tego że zostałem wywołany do tablicy, wrzucę swoje pięć groszy. Jak już wszystkim wiadomo pejzaż sobie upodobałem i bliski jest sercu memu, co nie znaczy że inny gatunek mnie nie pociąga. Najważniejszą rzeczą która musimy posiadać to coś co ma ten magiczny przycisk do wyzwalanie migawki, czy to zwykły kompakt czy jakaś super hybryda czy lustrzanka, jak zwał tak zwał jest to oczywista oczywistość, musi być i bez tego ani rusz. Zostawię temat sprzętu na razie w spokoju, choć zamierzam do tego jeszcze wrócić. Co mnie natchnęło do robienia pejzażu, ano to aby pokazać nie jednokrotnie tą jedną jedyną chwilę zamkniętą, zatrzymaną w kadrze. Emocje które towarzyszą podczas fotografowania są jakby siłą napędową do wykonywania że tak powiem tego hobby czy pasji. Podczas pleneru zapominam o całym Bożym świecie, oddaje się bez reszty temu co robię. Jeszcze przed samym przybyciem na miejsce akcji układam sobie powoli scenariusz jak można utrwalić to co się będzie działo, jaki kadr zastosuje, co będą chciał pokazać. Jaki przekaz będzie niosła ze sobą dana praca. Jest to niestety uzależnione warunkami pogodowymi, i nie koniecznie to co pokazuje prognoza musi się idealnie sprawdzić, nie ukrywam że z upływem czasu człowiek wyrabia w sobie wiedzę na temat warunków jakie może zastać, choćby samo światło, co i w jaki sposób nam oświetli . Dzięki temu możemy zająć dogodną pozycję i miejscówkę którą niestety też trzeba sobie znaleźć, co wiąże się dodatkowo z kosztami ekspedycji poszukiwawczo zwiadowczej. Wracając do sprzętu fotograficznego to w zasadzie można fotografować wszystkim co do tego służy z dobrym lub gorszym skutkiem, inwencja twórcza i zapał oraz pomysłowość nie powinno stanowić przeszkód. Jedynie co to w miarę rozwijania się stwierdzamy że czegoś zaczyna brakować w posiadanym sprzęcie, a to szybkości, szerokości lub długości szkła. Wymieniać można w nieskończoność. Dochodzimy do wniosku ze trzeba zacząć inwestować. Jedna rzecz mnie tylko niejednokrotnie zastanawia, czy aby nie oszukujemy się na wzajem przedstawiając swoje prace, takie piękne wymuskane, wygładzone, wyszopowane, dążąc do pokazania perfekcji. Wiadomo? przeważnie wszyscy robimy w RWAach i jest to nie jako półprodukt który jest poddany obróbce, dla osiągnięcia lepszego efektu wizualnego i nie tylko. To akurat dotyczy każdej kategorii fotografii, czy to pejzaż czy portret, makro etc? I takie pytanie, ile jest tak naprawdę prawdy w tym co pokazujemy. |
| |
2011-05-26 20:51:10
Autor
|
No właśnie... Czyż nie jest tak, że prawdziwe kadry spotykają się ze znacznie mniejszym pozytywnym odzewem?
Mnie to spotyka w portrecie. Staram się właśnie jak najwięcej prawdy wyciągać z każdego spotkania z osobą fotografowaną, a potem widzę, że tzw. większości to się nie podoba. Czy tak samo jest w krajobrazie? |
| |
2011-05-26 20:52:46
papa_rdelle
|
A czy artysta Krzyśku posiadający w mózgu obraz jak to ująłeś i realizujący swoją wizję i swoje przeżycie estetyczne (metafizyczne?) w pewien sposób nie powinien stosować takiego kodu, który zbliża odbiorcę do sedna interpretacyjnego ? Inaczej, czy słowniki, którymi się artysta posługuje są tymi samymi słownikami, którymi posługują się odbiorcy dzieł?
|
| |
2011-05-26 20:56:21
krzysztofkarpinski
|
calme ja mam do dziś widokówki 3d i co i nic
kino 3d czy 4G czy 8F dla mnie to bez różnicy i pewnie dla wielu wielbicieli kina, to co dla mnie najistotniejsze w obrazie to treść a wielu już to pokazało, że ciekawe ..ponadczasowe treści można przekazać w najprostszy sposób , ba czym prościej tym lepiej , przekaz nie jest zakłócany jakimiś zbędnymi fajerwerkami, warto się cofnąć i obejrzeć Metropolis z 1927 roku , oczywiście dla wielu ten obraz wyda się nieczytelny w dzisiejszych czasach przez to że estetyka jest z minionej epoki , ale tak naprawdę treść jest ponadczasowa |
| |
2011-05-26 20:58:13
calme
|
|
| |
2011-05-26 21:01:46
papa_rdelle
|
|
| |
2011-05-26 21:11:21
krzysztofkarpinski
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
interpretacja leży po stronie obserwatora , to znaczy że autor może się dwoić i troić, ale to od zdolności interpretatorskich odbiorcy zależy kwestia odczytania treści lub jej nadania
czyli słowniki jak to nazwałeś mogą być różne w wielu wypadkach może być ich wręcz brak , i tak często bywało że krytycy (Ci prawdziwi nie internetowi znawcy ;P) nadawali dziełom nowych znaczeń, głównie przez to że "treść" dawała możliwość różnej interpretacji miałem robotę ale dziś już zostaną plany :D tak KONTRA poleciała wracając to co może być dla jednego prostym oklepanym widokiem , dla osoby która zna znaczenia chociażby symboli może być już czymś zupełnie innym , kwestie stosowania kodów ich odczytywania to kwestie ich znajomości przez obie strony |
| |
2011-05-26 21:22:58
papa_rdelle
|
No to skoro tak, to jaką część jesteśmy w stanie zinterpretować oglądając typowy pejzaż z Toscani? Autorzy tych dzieł dwoją się i troją aby dać nam cząstkę swoich przeżyć a my odbiorcy nigdy tych przeżyć nie odczujemy i nie zinterpretujemy właściwie, bo postrzegamy obraz taki powierzchownie jako widoczek, landszaft, ładny obrazek. Za każdym z tych dzieł jest człowiek - artysta, dla którego jest to kawałek życia. Nie wiedziałbym o tym wszystkim gdyby dzisiaj chłopaki nie zaczęli pisać co czują - bo z obrazów w 90 % tego wyłonić nie sposób.
|
| |
2011-05-26 21:36:52
krzysztofkarpinski
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
no wszystko to zależy od sposobu ujęcia tematu , od użytych środków i właśnie od zdolności obserwatora ( doświadczenie, przeżycia , zmysł postrzegania, inteligencja , wrażliwość itd)
jednak z krajobrazem jest jednak bardzo często tak że sam obraz poza tym że jest rejestracją "widoku" to tak naprawdę nie niesie ze sobą żadnych innych treści, to jak zmienia się sposób postrzegania pejzażu bardzo łatwo zaobserwować na przykładzie zdjęć tego samego miejsca w tym samym czasie ale np z wykorzystaniem sztafażu w postaci człowieka np http://www.fotoferia.pl/u/lonelywolf/photo/23657 http://www.fotoferia.pl/u/lonelywolf/photo/18296 |
| |
2011-05-26 22:26:38
marconi
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
"jednak z krajobrazem jest jednak bardzo często tak że sam obraz poza tym że jest rejestracją "widoku" to tak naprawdę nie niesie ze sobą żadnych innych treści"
to zdanie Krzysztof jest właśnie wyjaśnieniem dlaczego pejzaż jest przez pewna grupę odbiorców traktowany jako popkulturowa papka. Jeżeli wyjdziemy z założenia, że każda fotografia ma przekazywać obrazem zakodowane treści i opowiadać jakieś historie nie wynikające z niego bezpośrednio to pejzaż, fotografia przyrody, makro raczej się w tej konwencji nie będą mieściły. Bez względu na zastosowane techniki, bez względu na to jakiej natury klimat stwarza autor pejzaż jest prezentacja wizualną i rozmawia z widzem w sposób bardzo otwarty, niezakamuflowany. Fotografia pejzażu mówi o pewnym stanie natury w konkretnym czasie i miejscu. Rolą autora nie jest zaszywanie podtekstów a wręcz przeciwnie uwydatnianie zastanych warunków. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że ta fotografia mówi wprost i kierowana jest przede wszystkim do tej pozytywnej części naszych emocji. Ma wzbudzić podziw nad pięknem natury, ma pokazać ogrom tego co ogromne i pokazać siłę tego co mocarne (odnośnie linków do fotografii Maćka). Pejzaż wreszcie ma relaksować, obcowanie z nim ma być przyjemnością, wzbudzać zaciekawienie i chęć poznawania świata. |
| |
2011-05-26 22:32:33
papa_rdelle
|
|
| |
2011-05-26 22:34:33
marconi
|
Komentarz edytowany przez użytkownika |
| |
2011-05-26 22:37:18
adamholweg
|
|
| |
2011-05-26 22:55:53
krzysztofkarpinski
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
wątek bez końca , na początek warto by rozgraniczyć fotografię krajobrazu i pejzaż
nie twierdzę, że każde zdjęcie musi mieć jakieś głębsze treści , ale jak już o tym pisałem jest wyraźny podział fotografii krajobrazu, właśnie na typowo pejzażową i na nazwijmy to artystyczną ...poszukującą , co do kodów i szyfrowania , wydaje mi się, że część ludzi nie jest nawet świadoma że używa kodu , stosowane np zabiegi kompozycyjne sa używane na zasadzie kopiowania cudzych kroków bez wniku i wiedzy jaki to ze sobą niesie wpływ na odbiór obrazu , chociażby kompozycja centralna , jak kiedy i dlaczego "Pejzaż wreszcie ma relaksować, obcowanie z nim ma być przyjemnością, wzbudzać zaciekawienie i chęć poznawania świata. " pejzaż może i tak ale to jak wspomniałem nie to samo co fotografia krajobrazu , jakby to się miało do np zdjęć ukazujących degradacje środowiska naturalnego , czy czasami wręcz surrealistycznych mrocznych minimalistycznych krajobrazów ? ;) fotografia krajobrazu dla mnie to nie tylko ładne widoki skąpane w pięknym świetle , ba nawet taki widok dla kogoś może posłużyć jako narzędzie do sprzedania dużo ciekawszych treści, ale nie musi pozdr oczywiście to wg mnie |
| |
2011-05-26 23:18:02
ximon
|
|
| |
2011-05-26 23:47:21
almansur
|
|
| |
2011-05-26 23:55:23
arturs
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
Dzięki za zaproszenie do dyskusji, a przeczytałem ją całą od deski do deski ..wchłonęła mnie wręcz i powaliła swoją mocą ....
Właściwie powinienem milczeć bo co mogę dodać ja skromny amator, który być może sprokurował kilka zdjęć z gatunku krajobrazu, ale za nic nie potrafi wyzwolić w sobie tej mocy na co dzień by wstać o odpowiedniej porze, przygotować się wcześniej, dojechać 400 km ... Ale powiem tak, zdarzyło mi się jednak w życiu kilka razy, że poczułem to o czym piszą Ci, którzy mają to szczęście odczuwać to, dzięki swojej niezłomności, sile pasji, ambicji i kreatywności znacznie częściej i bardziej niż ja ... Otóż zdarzało się, że znalazłem się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze, poczułem się pijany ze szczęścia, odurzony emocjonalnością pozornie statycznej sceny ... no cóż, po prostu SZCZĘŚLIWY. Wszystkie te chwile w różnych miejscach, w różnym czasie łączyło jedno ... wcześniej poczułem w sobie determinację aby wyjechać w plener, wcześnie wstać ... pojechać w konkretne miejsce o konkretnej godzinie ... Nigdy nie był to przypadek ... bo jeśli był to nie udało mi się zrobić zdjęcia, które choćby mnie samemu mogło się spodobać ... I powiem szczerze, że czekam długimi miesiącami nieraz by znowu poczuć w sobie tę chęć, tę potrzebę, tę moc by zaplanować sobie plener w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie a potem to zrealizować ... Bo wiem, bo doświadczyłem jakie emocje mogą mnie spotkać ... nie wiem tylko dlaczego tak długo czekam ... ? A jednak dodam, że podobnych emocje można dotknąć, jadąc np. o świcie z aparatem do miasta ... ale niekoniecznie nawet o świcie i niekoniecznie do miasta ... fotografować życie, ludzi ... Fotografować czas ... może światło po prostu gdzieś, gdziekolwiek... Dochodzę więc do wniosku, że rzecz nie w tym co fotografujemy .. czy to krajobraz czy street, czy człowiek ... bo tak naprawdę liczą się emocje, które są w nas już w momencie gdy sięgamy po aparat, jeszcze wcześniej gdy wpadamy na pomysł, później gdy pokonujemy drogę do celu i gdy fotografujemy .... W obrazie widzimy później te nasze emocje ... czy w krajobrazie, czy w portrecie czy na ulicy ... Podsumowując i wracając jednak do krajobrazu ... dla mnie to swoiste połączenie, symbioza zastanego "widoku" (statycznego czy dynamicznego) z wizją autora nasyconą jego emocjami, wyobraźnią, iluzją .. Tylko mam nieodparte wrażenie, iż jeśli to samo napiszę o fotografii z każdej innej szuflady (przynajmniej do której sam wszedłem choć jedną nogą), nie pomylę się wcale ... Pozdrawiam serdecznie i gratuluję fantastycznego pomysłu na dyskusję, dodając swoją KONTRĘ oczywiście J |
| |
2011-05-27 00:02:53
Autor
|
Komentarz edytowany przez użytkownika
"DOCHODZĘ WIĘC DO WNIOSKU, ŻE RZECZ NIE W TYM CO FOTOGRAFUJEMY .. CZY TO KRAJOBRAZ CZY STREET, CZY CZŁOWIEK ... BO TAK NAPRAWDĘ LICZĄ SIĘ EMOCJE, KTÓRE SĄ W NAS JUŻ W MOMENCIE GDY SIĘGAMY PO APARAT, JESZCZE WCZEŚNIEJ GDY WPADAMY NA POMYSŁ, PÓŹNIEJ GDY POKONUJEMY DROGĘ DO CELU I GDY FOTOGRAFUJEMY ....W OBRAZIE WIDZIMY PÓŹNIEJ TE NASZE EMOCJE."
Czekałem, oj czekałem aż ktoś to napisze. Dzięki Arturs. Odlałbym tą myśl w brązie. |
| |
2011-05-27 01:22:40
papa_rdelle
|
|
| |
2011-05-27 01:23:51
Autor
|
|
| |
2011-05-27 01:27:59
papa_rdelle
|
|
| |
2011-05-27 13:53:47
Autor
|
W jakim dziale forum to dać?
Jeśli myśleć [a myślę] o rozwoju tego pomysłu, to przydałby się na forum ogólny dział Workshop z podziałem na kategorie: sprzęt, cyfrowa ciemnia, ciemnia tradycyjna, etc., i do każdej przegródki można by wrzucić teksty na temat nauki, danych, rozmów na dany temat - tu na przykład - krajobraz Względnie stworzyć oddzielnie dział Nauka Fotografii - i wsadzać tam tym podobne wątki. Bo to inaczej zniknie w dziale Foto ogólnie Jak uważacie? |
| |
2011-05-27 16:08:05
ximon
|
|
| |
2011-05-27 19:52:55
acrux
|
|
| |
2011-05-27 19:59:59
mikolyo
|
|
| |
2011-05-28 02:37:55
klarens
|
Troche sie spoznilem :(
Nie ukrywam ,ze milo spedzilem czas czytajac to co napisaliscie , moge powiedziec ,ze chyba wszystko zostalo napisane , ciezko jest cokolwiek teraz dodac od siebie, tutaj kazdy detal zostal wrecz poruszony , to co jest najwazniejsze. Od siebie , kiedys malowalem troche , fotografia interesowala mnie sporadycznie , z biegiem czasu , przez kolege a to jednego a to drugiego coraz bardziej ciagnelo mnie w strone fotografii , byla to raczej fotografia reportazowa , dopiero pozniej krajobraz , na pewno w duzej mierze mial tutaj postep cywilizacyjny , fotografia cyfrowa , coraz latwiejszy dostep do internetu itd. Nie ukrywam ,ze ceny sprzetu fotograficznego nawet dla amatora byly zawsze ta bariera , byly inne zazwyczaj wazniejsze wydatki . Dopiero wyjazd za granice sprawil ,ze te marzenia zwiazane z fotografia zaczynalem dopiero realizowac . Reszta potoczyla sie bardzo szybko , cala wiedze na temat fotografii pochlanialem w zawrotnym tempie, ksiazki, internet, pytania i ogladanie niezliczonej ilosci zdjec. Na poczatku pstrykalem co sie da , zaczynalem sie bawic fotografia , jednak od samego poczatku to krajobraz byl najbardziej mi bliski , najwiecej czerpalem radosci z tego ,ze wstawalem o 03 nad ranem , pakowalem plecak i wsiadalem w auto pedzac na wschod slonca , to najpiekniejsze chwile ...zawsze bede to powtarzal ,ze moja pasja pzerodzila sie w obsesje , czasem jest to tak silne, ze nie potrafie wytrzymac. Kazdy wolny weekend, wolny czas , zaczyna sie od planowania, obserwacji pogody , analizowania , wyboru miejsca i dzien wyjazdu w plener, to jest wlasnie to :) Pasja ...a moze wlasnie Obsesja? :) Wszystko zostalo tutaj juz napisane w pienkny sposob , dziekuje za ten wspanialy watek , mysle ,ze wielu osobom sie przyda :) Pozdrawiam serdecznie. |
| |
2011-05-28 14:39:42
hix
|
Wiele bardzo interesujących i bliskich mojemu sercu słów padło w tej dyskusji.Stąd jej wartość oceniam bardzo,bardzo wysoko. Niewiele też chyba można dopowiedzieć na tym etapie,aby w jakimś stopniu nie powielić poprzedników.
W moim przypadku ułożyło się jakoś o tyle może nietypowo,że jeszcze zanim zacząłem fotografować, już wiedziałem,że jeśli taki krok poczynię to będzie to właśnie pejzaż:-). I tak też się stało w ramach poszukiwania odskoczni od codzienności. Zawsze podobały mi się tzw. "minimale" i jak tylko mam okazję staram się znaleźć tego typu "kąsek" w miejscu,gdzie stawiam statyw. Czy poszukuję jakichś wysublimowanych wartości w krajobrazie-raczej nie. Staram się dane miejsce,czy raczej jego wycinek pokazać ,w sposób ciekawy i fajny według mnie. Ot i tyle:-) Pozdrawiam wszystkich "czyhających na światło" i Autora i pomysłodawcę tej jakże pożytecznej ,jak się okazało fotografii. |
| |
2011-05-28 21:58:42
shadow10021983
|
Prowokacja....tak burzliwym tematem!!! "Dziki przecież wiesz, że już dzieci w piaskownicy walczą o swoje łopatki!"
Chyba, że nie wiesz...to Tobie powiem! Jak ja byłem mały to walczyłem o swoją rację,..... jak patrzę na swoje "malućkie" dzieci,....to one też walczą....o swoje grabeczki i łopateczki.... A Ciebie bardzo lubię... Dzikie Wino..Sanczo Pansa i Koń z Amerykańckiej chodowli, oczywiście....tej Twojej :) Jesteś jak bohater.....!, tych, których edukować nie chcą.....! |

























Teraz oceniam porę dnia. Tylko wschód w tym wypadku żeby podkreślić linię drzew ciepłym światłem. To światło kontrowe zza drzew psuje wszystko a przede wszystkim rozpiętość tonalna sceny jest tak ogromna, że coś musi być czarnego. Nawet Hdr nie pomoże, bo będą przejścia tonalne a odcinanie nieba ręcznie w płaszczyźnie drzew byłoby pracą syzyfową. Więc też ciemnia.
Wiatr. Idealnie byłoby mieć bezwietrzne lustro wody w odbiciach z przesuwającymi się chmurami, im wyżej tym tarcie ziemi niższe więc większa siła wiatru (wiatr geostroficzny), więc jest to możliwe. Po co? A po to, że wybierając lepszą miejscówkę, zabieram filtry pełne i połówkowe ND i kombinuję sobie z czasem naświetlania. Mogę osobno naświetlać powierzchnię wody i przepalać niebo a później robić to na odwrót, żeby wyeksponować chmury i połączyć prostym sposobem w PS mając do dyspozycji różne ekspozycje.
Reasumując jest to pewna świadomość fotograficzna, bo umiejętność oceny efektu końcowego może zapobiec ogólnemu zawiedzeniu. Nie mając do dyspozycji miejscówki, światła - odpowiedniej pory dnia i warunków atmosferycznych, nic nie zdziałamy. Będąc w kwietniu w Norwegii przez tydzień objechałem pierwszego dnia dostępne dla mnie tereny i już wiedziałem, że mogę spać spokojnie. Pomimo tego, że fiordy sobie harcowały tu i tam to jednak dla mnie to było nieprzekonywujące więc nie zrobiłem ani jednego zdjęcia.