Autor

bloodbeard

Loginbloodbeard

imię i nazwiskoKrzysztof Ślachciak

Rok urodzenia1983

wiek34

miastoPoznań

KategoriaFotografia

Rejestracja2016-08-13 18:39:53

ostatnie logowanie2017-09-21 12:23:14

Wywiad

Opowiedz nam o sobie, czym się zajmujesz na co dzień i czym jest dla Ciebie fotografia?

Na co dzień zajmuję się fotografią reklamową, działam na rynku małych i średnich firm w Wielkopolsce. Uczę też fotografii, do niedawna również na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej, a aktualnie we własnej szkole, którą założyłem wspólnie z kolegą rzeźbiarzem. Nazywa się to "Twórczy Squad" i działa w Gnieźnie. Ponadto mam tytuł artysty fotografika ZPAF. Fotografia to dla mnie narzędzie pracy, a po godzinach wyrazu.

Jak opisałbyś swoje prace komuś, kto nigdy ich nie widział?

To się trochę kłuci z moim podejściem do fotografii. Musiałbym je pokazać. Dużo bardziej wolę słuchać wypowiedzi na temat moich zdjęć niż je samemu opisywać. Opisywać moje prace, byłoby pewnie tak jak próbować sfotografować jakąś abstrakcyjną, niedoścignioną ideę, powiedzmy „demokrację” ;)

W którym momencie zdecydowałeś się zajmować fotografią?

Pierwszy aparat „ukradłem” mamie mając pewnie z 10 lat. To był Zenit i pewnie kierowała mną ciekawość, jak to się dzieje, że z blaszanej puszki powstaje obrazek. Zawodowo to była zupełnie inna historia, widząc efekty mojej sesji ślubnej, stwierdziłem że skoro Pan Fotograf może za to brać kasę, to ja też spróbuję. Rzuciłem się na fotografię reklamową, bo uznałem ją za wyzwanie. Do dziś tak ją z resztą postrzegam.

Co miało na Ciebie największy wpływ?

Fotograficznie, to na pewno propozycja pracy na uczelni. Profesor Włodzimierz Włoszkiewicz, mój ówczesny szef i wspaniały malarz, rzucił mnie na głęboką wodę dając wolną rękę i tylko jedną wskazówkę „pokaż studentom, że fotografia może być środkiem wyrazu”. Do dziś się zastanawiam, czy nie porzuciłbym gdzieś po drodze fotografii gdyby nie ta propozycja.

Jaki rodzaj fotografii uznajesz za swoją specjalność?

To trudne pytanie, bo zawsze uważałem że podstawą jest warsztat i odpowiednie zrozumienie światła i kompozycji. Jeśli to posiadłeś, powinieneś radzić sobie równie dobrze z martwą naturą jak i z pejzażem. Reszta to praktyka i serducho jakie się wkłada w fotę. Specjalizujemy się więc w takim rodzaju fotografii, który najbardziej „czujemy”, a ja nie wiem do jakiego wora wrzucić moją. Gdybym miał odpowiedzieć na siłę, to chyba powiedziałbym, że to fotografia subiektywna.

Gdzie pokazujesz swoje prace?

Przede wszystkim na wystawach, to tam można spotkać widza twarzą w twarz. Mam też stronę internetową i oczywiście FF.

Czy bierzesz udział w konkursach fotograficznych i jakie są Twoje największe osiągnięcia?

Przez długi czas traktowałem ten temat po macoszemu. Nie czułem takiej potrzeby. Szczególnie, że przeglądając galerie zwycięzców różnych konkursów odnosiłem wrażenie, że moje prace po prostu tam nie pasują. Zacząłem nieśmiało dopiero w zeszłym roku. A sukces? Jeśli chodzi o konkursy to chyba druga nagroda na Fine Art Photography Awards 2016, a poza tym, to zawsze najnowsza, udana praca :)

Jakie największe trudności spotykają Cię w dziedzinie fotografii?

Największą trudność zawsze sprawia mi dojście do takiego efektu jaki sobie zwizualizowałem. Jak mi się nie udaje to praca ląduje w koszu. Pewnie dlatego tak rzadko powstaje u mnie coś nowego.

Do których miejsc wracasz ze szczególnym sentymentem?

Na Śródkę w Poznaniu. To miejsce, które mnie ukształtowało. Do dziś zawsze noszę ze sobą scyzoryk ;)

Gdybyś mógł w tej chwili wyjechać, gdzie pojechałbyś robić zdjęcia?

W miejsce gdzie nie ma zasięgu telefonów komórkowych, gdzie nie dociera internet. Poza tym jest mi potrzebna moja modelka, mój pies i coś co robi zdjęcia...

Co Twoim zdaniem decyduje, że fotografia jest dobra czy nie?

Ukułem sobie taką definicję kiedyś: dobra fotografia to taka, która oddziałuje na odbiorcę tak, jak tego chciał autor. Tak więc to sprawność relacji fotograf-odbiorca jest tu decydująca.

Czy fotografia cyfrowa to dla Ciebie główne narzędzie pracy?

Różnie bywa. Rodzaje fotografii są dla mnie jak szuflada z kluczami płaskimi. Wyjmę taki, jaki będzie pasował do śrubki. Ostatnio na przykład, dla zespołu Abstrakt robiłem zdjęcia cyfrowe po to, żeby je później przenieść na negatyw, wyżyć się na nim i na koniec zapisać to skanerem czyniąc z tego ponownie plik cyfrowy. Jeden z efektów poniżej.

Czy zarabiasz w jakiś sposób na fotografii?

Na niczym innym nie zarabiam. Dla wielu to wada, bo wykonywanie pracy na zlecenie zmusza do uwzględniania oczekiwań klienta. Ja bym powiedział, że praca na zlecenie to wręcz zaspokajanie potrzeb klienta, co oczywiście bardzo ogranicza twórczo. Za to wspaniale rozwija technicznie i w moim przypadku sprawia, że intensywniej poszukuję swojej własnej drogi.

Pokaż nam swoje najlepsze Twoim zdaniem zdjęcie

Bardzo proszę i dziękuję za wywiad.

Komentarze

Obraz

Swoją odpowiedź możesz zilustrować plikiem graficznym.

Swoją odpowiedź możesz zilustrować zdjęciem, które już znajduje się na portalu, w tym celu wpisz identyfikator swojego zdjęcia w powyższe pole tekstowe.