avatar_6282 brownsville


2020-04-16 22:26:00
Swietne zdjecie. Strona techniczna: Idealny obiektyw do pokazania bogactwa scenki, rewelacyjnie skonstruowana glebia ukosnymi i pionowymi liniami. Mocny punkt kadru to bohater. Wyrazisty i niezwykle prawdziwy w spojrzeniu i w pozie. Strona artystyczna: Kadr przywoluje moje dziecinstwo i wspomnienie tych nieistniejacych warsztacikow, w ktorych pracowali tacy Mistrzowie. Pamietam zaklad szewca, gdzie zapach gumy i butaprenu towarzyszyl odglosom mini-mloteczka i wbijanych w podeszwy mini-gwozdzikow. To bylo cos pieknego, kiedy z podbita na nowo podeszwa w zimowych butach moglem znow isc na sanki... Wspolczesnosc zabila te zawody i fachy, ktore coraz czesciej sa tylko wspomnieniem. Szewc, kaletnik, zdun, bednarz czy nawet piekarz...kiedys te slowa beda tylko spojrzeniem w przeszlosc. Niestety. Ale kadry takie jak ten, daja nadzieje ze jednak nastapi kiedys ockniecie i tekturowy, sztuczny swiat pokloni sie z nostalgia starym i ginacym profesjom. Pisze to w czasie kwarantanny, kiedy kupno pieczywa to kolejka przed sklepami i ruletka czy jeszcze sie trafi jakis bochenek (pakowany w plastikowy worek chemiczny produkt). A i tak widze ludzi, ktorzy tocza walke niczym o ogien. Ja mam to szczescie, ze pieke wlasny chleb. Maka, woda i troche niezbednej wiedzy. Zdobytej wlasnie dzieki takim mistrzom jak ten ze zdjecia. Nagradzam zlotem i zycze kolejnych laurow.


2020-04-04 20:01:46
Odsłona BW jest zdecydowanie lepsza od tej poprzedniej. To oczywiście moja opinia, a skąd taka właśnie? Odjecie koloru pozwala lepiej skupić się na fakturach, które maja rożna wielkość w detalach i właśnie BW to bardzo dobrze podkresla. Autorowi udało się w tej pracy złapać idealny balans pomiędzy fotografia, a obrazem ze świata malarstwa. Dla mnie jako chemika, to trochę jak równowaga reakcji chemicznej, gdzie substraty są w równowadze z produktami i reakcja zachodzi z jednakowa szybkością w obu kierunkach. I tak właśnie postrzegam ten obraz kiedy dłużej się wpatruje. Tło PE tez ma tu znaczenie. Białe jest idealne chociaż widziałem, ze początkowa prezentacja była na czarnym tle z cienka ramka. Widać w tym poszukiwanie przez Autora optymalnej prezentacji. I to się udało. Co do odbioru pracy, to wiadomo...temat rzeka. Są takie prace, którym nie sprzyja telefon, pospiech i automatyka. A śmiem twierdzić, ze sporo z tych głosów na NIE tak się właśnie narodziło. Bylem na TAK w tej wersji (zdecydowanie) i w kolorowej, tej poprzedniej (z nieco mniejszym entuzjazmem) :) Profilaktycznie - Kontra.


2020-03-28 18:16:42
O ZDJECIU Zaplanowane w szczegolach. Miałem możliwość zrobienia kilku ujęć, z pierwiastkiem ludzkim I bez. Co zadecydowało o zaprezentowaniu tej wersji? Analizując ujęcia doszedłem do wniosku, ze obecność człowieka w kadrze (za krata) dawałaby odbiorcy poczucie bezpieczeństwa. To, ze nie ma nikogo/niczego pomiędzy widzem i patrzącymi z obrazów drapieżnikami wprowadza pewien element napięcia. Czułem je kadrując i taka wersja wydala mi się o wiele lepsza. To co w całej scenie mnie zaciekawiło, to pewna analogia do zoo, ale z istotna różnica. Tam zwierzęta są groźne, ale patrzą na widza przez mocna i nie do sforsowania kratę. W powyższym ujęciu krata oddzielająca widza od obrazków ze zwierzętami jest niemal słyszalna (taka kratę przeważnie można skojarzyć z dźwiękiem jej rozsuwania) przez co tym bardziej czuć niepokój. Reszta to tylko kompozycyjne umieszczenie oczu zwierząt w linii mocnych punktów i pomiędzy kratami, tak aby kontakt wzrokowy był jednoznaczny. O ANALIZACH Pod moimi zdjęciami (ku mojej uciesze) pojawiają się czasami analizy. Jest to dodatkowy podmuch odczuć, które ktoś postanowił obszerniej niż komentarz przedstawić. Zawsze mi miło łechce próżność, to ze ktoś zechciał się pochylić nad praca i podzielić się przemyśleniami. Każdą analizę wnikliwie czytam i próbuje odnieść ja nie tylko do konkretnej pracy ale i do ścieżki, która sobie deptam w świecie swoich fotograficznych poczynań. Patrząc na moje prace na przestrzeni kilku dobrych lat, również tu na FF, widzę jak zmieniło się moje podejście i rozumienie pewnych spraw. Tych dotyczących własnej drogi, ale również tych które są ważne jeśli chodzi o odbiór innych kategorii, technik itp. Sam próbuje czasami pisać analizy. Może trochę koślawo i niezgrabnie nieraz, ale zawsze pod pracami które zasługują na cos więcej niż tylko komentarz. DO ANDRZEJA08 Na portalu fotograficznym obraz powinien przemawiać przede wszystkim. Czy słowa mogą dodać cos do zdjęcia? Mogą i to dużo. Dają cos widzom, dają cos autorom prac i dają wreszcie cos autorom analiz. Mnie Twoje analizy Andrzeju dają dużo jeśli chodzi o czytanie obrazu. Nie tylko te, które powstały pod moimi zdjęciami. Życzę Ci (przekornie oczywiście) żebyś nie wytrwał nigdy w postanowieniu, które od czasu do czasu przypominasz :) Sprawdziłem parę liczb: wystawionych analiz 156, poleconych 1092. Pisz dalej Andrzeju , bo robisz to świetnie, a audytorium (o czym liczby tez świadczą) jest. OGOLNE PRZEMYSLENIE Zachęcam do pisania i czytania analiz. To jest forum fotograficzne, gdzie rządzi obraz, ale słowo może dodatkowo pobudzić do twórczych rozważań. To miedzy innymi mnie trzyma na FF. Pozdrawiam wszystkich ;)


2020-03-15 18:42:46
Oglądając ta prace nie oglądam się na kategorie w jakiej jest, ale na swój użytek rozpatruje ja dwojako: na płaszczyźnie technicznej tj. warsztat i realizacja tematu oraz jako próbę stworzenia opowieści jednym kadrem, wykorzystując stylizacje i anturaż. Technicznie jest to dla mnie udane ujęcie. Wykorzystane zostało optymalnie tło oraz gałązki tworząc osnowę i naturalna ramkę dla sceny. Być może ten mały kikut wystający w dole kadru nieco razi, ale przy tylu przeszkadzajkach (dobrze wpasowanych) nie jest to wcale dyskwalifikujące. Lekko rozmyta gałązka na pierwszym planie ciekawie podkreśla glebie. Kolorystyka jest stonowana, mało krzykliwa w barwach, co nadaje realizmu i nadaje (w moim odczuciu) filmowy rys. Stylizacja to już inna bajka...Rzuca się w oczy plastikowa, jak sadze atrapa gunshota (szkoda ze przeładowanie nie jest w kolorze drewna), a także trochę mało zdecydowana mina bohaterki. Jest za bardzo studyjna i bez wyrazu, a za mało naturalna pokazująca jakaś emocje. Reasumując, jestem na TAK. Nie wiem jakie skojarzenia miał Autor i czy w ogóle stylizacja miała nawiązywać do czegoś, ale mnie kojarzy się niezależnym kinem amerykańskim i tematyka o ludziach "white thrash", mieszkających w przyczepach i dość często sięgających po bron. Puściłem wodze fantazji, ale nie zmienia to faktu ze praca z pewnością nie zasługuje na Ciemnie. Na TAK.


2020-02-22 12:40:21
Jako, ze zdjecie mnie zaciekawilo, a dodatkowo z bliskiej mi kategorii, pozwole sobie na krotka analize. Dla ulatwienia (sobie) i przejrzystosci wypunktuje swoje spostrzezenia: 1. Perspektywa nie do konca jest tu trafiona - wydaje sie ze ujecie na wprost, w plaszczyznie frontalnej lepiej powiazaloby przechodzaca postac z rysunkiem na rolecie. 2. Scenka jest w fazie "odejscia" od punktu idealnego (decydujacego momentu, czy jak to tam nazwiemy) - mam wrazenie, ze Autor za pozno dostrzegl mozliwosc uchwycenia dobrej sceny i zabraklo czasu na odpowiednie rozpracowanie/przygotowanie. Uzywajac terminologi sportowej "spoznione wyjscie z progu" :) 3. Opis jest tutaj ryzkownym zabiegiem. Zdjecie uliczne opatrzone taka (dosyc) naprowadzajaca interpretacyjnie podpowiedzia troche traci w odbiorze, bo ten opis zdaje sie "wychodzic przed szereg". Widz woli sam rozgryzac obraz, inaczej moznaby pomyslec ze Autor stara sie troche ratowac ujecie taka podpowiedzia "co i jak" :) Reasumujac: Jesli ta scena mialaby 3 ujecia w odstepie 20s, to ten kadr jest dla mnie tym trzecim. 20 sekund po tym wlasciwym ujeciu. Z Autorem o kilka krokow od idealnego miejsca. Bylem na NIE.


2020-02-18 21:51:29
Uważam, ze to bardzo dobre zdjęcie i ta krótka analiza niech będzie niejako w jego obronie. Podoba mi się tu uchwycona chwila. Moment przed wyjściem do publiczności i widać dokładnie skupienie i pewnie przewijaną w głowie (skrupulatnie ułożoną przez sztab) mantrę, którą lada chwila dostanie łaknący jej jak kania dżdżu lud, ale jednocześnie jest w tej pozie cos co sprawia, ze patrzę na nakręcana marionetkę. Zupełnie jakbym widział z tylu postaci kluczyk, który dopiero co nawinął do oporu sprężynkę w środku. Za chwile odliczanie 3..2..1...i zaczyna się walka o rząd dusz. Dość gorzką obserwacja jest to, ze na tym zdjęciu mógłby być w zasadzie jakikolwiek polityk dowolnej opcji. Wszak mechanizm władania umysłami działa we wszystkich obozach tak samo. Na różne kampanie zawsze patrzę z zaciekawieniem, chyba bardziej od strony socjo-spolecznej i tego jak za pomocą różnych narzędzi wpływa się na ludzi i ich postrzeganie rzeczywistości. Robi to w zasadzie każde ugrupowanie, i to nie tylko polityczne. Zakończę cytatem z piosenki "Duzia Woda" Świetlików: "A najbardziej lubię okres przedwyborczy. Zaraz się pojawi tak jak zawsze ta pierdolnięta husaria." Ta praca dużo mówi o współczesnym świecie. Nie tylko tym politycznym. Kontra.


2020-01-30 20:39:56
Moja ciocia Hanna, 95 lat. Bagaż niełatwych przeżyć z wojenną historią w tle i moja córka Hania, wtedy 2 lata i ciekawość świata, a jednocześnie dziecięcy strach przed nowo widzianymi osobami. Posadziłem Hanie obok cioci, wziąłem aparat , przysłoniłem lekko firankę żeby rozproszyć nieco światło i stanąłem z boku czekając co się wydarzy. Byłem pewny, ze Hania zacznie płakać, co przeważnie robiła kiedy ktoś nowy pojawiał się obok niej, a rodzice znikali z zasięgu rak. Wiedziałem, ze ta krótka chwila kiedy patrzą na siebie z zaciekawieniem, to właśnie "ten moment". Chwile później, kiedy wrócił normalny rodzinny gwar i zrobiło się tłumnie, popatrzyłem tylko na zrobione zdjęcie na wyświetlaczu aparatu i wiedziałem, ze to będzie wyjątkowe zdjęcie. Kilka miesięcy później ciocia zmarła. Być może gdybym nie zrobił tego zdjęcia, moja córeczka o cioci usłyszałaby tylko z rodzinnych opowieści, ale wiem ze kiedy jej kiedyś pokaże ta fotografie będę mógł również opowiedzieć chociaż cząstkę rodzinnej historii. Trochę ocalić wspomnienie o kimś, i pokazać, ze o pokoleniowe więzi trzeba dbać i je pielęgnować. A to lekcja, którą dala mi właśnie ta chwila zatrzymana w kadrze. Zrobiłem w życiu dużo zdjęć, a pewnie jeszcze więcej zrobię. Wśród nich są lepsze, gorsze i trudno wybrać to najlepsze. Ale chyba każdy ma jakieś szczególne zdjęcie, do którego często wraca myślami i dla mnie właśnie to powyższe takie jest. Tak, to zdecydowanie moje najlepsze zdjęcie.


2019-11-22 18:24:23
Dla kapitana marynarki powrot do domu, to swieto. Dla czekających na niego osob, pewnie jeszcze większe. Ktozby sobie w takiej sytuacji zawracal glowe tym, czy rodzina idealnie zapozuje do zdjęcia. A może wlasnie to jest w tym ujęciu najpiękniejsze? Ten moment kiedy nie ma zadnej wystudiowanej pozy, tylko czyste emocje? Opiekuncze objecie meza i ojca, spokojne i pelne ulgi spojrzenie zony i beztroska radość dzieci. Ladnie spiewala kiedyś o tym A. Majewska do slow W.Mlynarskiego: "Bo męska rzecz być daleko, a kobieca - wiernie czekać, aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza". Piekne zdjecie.


2019-11-03 15:12:32
Czy to apokaliptyczna wizja ostatecznej drogi pośrodku otaczającej wszechświat pożogi? A może spokojny popołudniowy spacer wśród ognistych jesiennych płomieni? Tego nie wiem, ale z pewnością warto pod ta praca pozostawić jakiś ślad choćby w formie krótkiego wpisu. Nie znaczącego wiele jeśli chodzi o glosowanie (już nie) i nie wnoszącego wiele do trajektorii pracy w FF, ale na wszelki wypadek zaznaczającego fakt, ze nie przechodzi ta praca bezgłośnie. Nie zasłużyła w moim przekonaniu na Ciemnie. Pobudza wyobraźnie faktura kresek i intensywna kolorystyka. A do samej pracy pasuje mi taki cytat: "Ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych doliną ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dziatek. I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że Ja jestem Pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę". To monolog Julesa z Pulp Fiction. W wyobraźni widzę go, mówiącego to do tych co byli na NIE :) Kontra.


2019-09-20 00:28:30
Autor nie bierze jeńców. Każda praca jest czymś nowym. Poszukiwaniem, eksploracja, określeń na to jest pewnie dużo. Ja podziwiam to, co można nazwać budowaniem przestrzeni do wyrażania siebie poprzez fotografie. Autor to robi bardzo atrakcyjnie dla odbiorcy, a jednocześnie z konsekwentnym zachowaniem swojej (już nakreślonej) niszy twórczej. Pamiętam "zatwardzenie" Autora i rozważania o kierunkach, pomysłach itp. Te rozterki, jak widać przekuły się w konkret. Konkret, który ja nagrodze zlotem, a który jednocześnie daje mi jasny przekaz, ze FF to nie tylko przestrzeń do prezentacji, ale i do czerpania inspiracji. Nawet jeśli kategorie są różne, to postawa Autora zachęca do poszukiwań i daje iskrę do poszerzania horyzontów. Mocny, humanistyczny przekaz. Praca zasługuje na FF laury i ja życzę dalszych wyróżnień.


2019-08-11 01:45:16
Warto cos napisac o tej pracy... Słów kilka o kompozycji. Idąc od lewej: trójkąt prostokątny, trójkąt równoboczny i odwrócony trapez. Nawet jeśli nie zamierzone, to świetnie rozplanowane, symetria i światło. Takie konfiguracje aż chce się oglądać jeśli są stonowane i optymalne - tutaj tak właśnie jest. Bohaterka ma po obu stronach mało przyjazne szaro-ciemne światy, kto wie może to nie tylko foto-wirtualna rzeczywistość? Mocne spojrzenie w dol. Czy to smutek i całkowite rozsypanie? A może to taka kilkusekundowa chwila namysłu, będąca iskra i wstępem do nowego rozdziału w życiu? Kadr można czytać na 2 sposoby i ja go właśnie tak odczytuje: Podążając wzrokiem od góry kadru w dół, można zastanowić się widząc wbite gdzieś w ziemie spojrzenie bohaterki, czy to historia z gatunku tych, o których śpiewa K. Janda - "A ja jestem, proszę pana na zakręcie, Ode mnie widać, niebo przekrzywione"? A może patrząc od dołu w górę, i widząc mocno zarysowane ramiona, usta i kruczo-czarne oko będzie słychać w tle Glorie Gaynor i jej "I will survive"? Wszystko jest tu na krawędzi. Górne, lekko drażniące ciecie, ziarno i szarości na granicy wzrokowej akceptacji, włosy nad ramieniem wyłaniające się znikąd. Ale po chwili i te pozorne nieodpowiedniości znajdują swoje uzasadnienie i doskonale się wzajemnie dopełniają. Z przyjemnoscia ogladam i polecam wyzej.


2019-05-17 00:01:34
Wydarzenie takie jak I Komunia to dość szczególna chwila w życiu młodej osoby, a przynajmniej taka powinna być. Patrzę na to trochę szerzej niż tylko przez pryzmat konkretnej religii i przyjmuje, ze ten dzień jest (jak w wielu innych wyznaniach) kolejnym etapem przyjęcia młodej osoby do jakiejś religijnej społeczności. To taka uwaga na wypadek posadzania mnie o jakąś podprogowa indoktrynacje. Autorowi udało się pokazać, chociaż nie znając okoliczności powstania zdjęcia, bardziej pasuje określenie - udało się wykreować niezwykle osobista i intymna chwile, która pokazuje w jakiś symboliczny sposób istotę tego sakramentu. Kadr świetnie zawężony - pokazujący tyle ile trzeba. Dziewczynka z zaduma i może małym niepokojem patrzy przed siebie. Oto wkracza w nowy etap swojego duchowego życia, co jest tu dość symbolicznie przedstawione jako bijąca z lewej strony jasność. Kompozycja jest bardzo zrównoważona - jasny obszar dobrze skontrowany ciemna prawa krawędzią, a prostokątne układy na ścianie świetnie wypełniają dość dużą jednak powierzchnie. W dzisiejszych czasach, gdzie wymiar duchowy tego szczególnego dnia zastąpił pierwiastek materializmu (chociaż to nie wina dzieci, a dorosłych) takie prace, jak ta powyżej są trochę sentymentalna podrożą w czasy sprzed komercjalizacji wszystkiego (nawet sfery sacrum), ale tez trochę zmuszają do refleksji nad istota tego w co się wierzy. Dla mnie osobiście ta praca ma jeszcze jeden wymiar. Nie dawno oglądałem zdjęcia ze swojej komunii i kiedy widziałem nad wejściem do kościoła ewangelijny cytat: "Pozwólcie dziatkom przyjść do mnie", to w kontekście ostatnich wydarzeń (dokument Sekielskich) przybrał on trochę mroczne barwy. Ta praca Autor trochę rozjaśnił ten mrok. Polecam prace do GW.


2019-05-06 19:03:04
Niepojęty jest dla mnie czasami proces zachodzący w głowach oceniających. Wierze, ze ta praca została skazana na Ciemnie tylko z powodu niewystarczającej liczby głosów. Sam kadr jest świetnie ograniczony ciemnymi, przykrawędziowymi elementami (poza winieta w PG - tu Autor mógł sobie darować ten efekt) jest to świetna ramka dla tego portretu. Zaprezentowany portret to mianownik młodzieńczych zachowan, które trudno uchwycić na fotografii bez stempla sztuczności i pozy. Tu się to świetnie udało - jest wyszczerzony i naturalny uśmiech i scenka, która można tylko dopowiedzieć, ubieranie bądź przebieranie się połączone z suszeniem włosów. Nie bronie tej pracy jak Rejtan (chociaż symbolicznie się kładę przed Ciemnia) i tylko zaapeluje apelem apelującym, żeby dostrzegać również te fotografie dzieci, które są naprawdę dobre i naturalne. Cenie prezentowana na FF fotografie dziecięca, ale rozszerzmy horyzonty i dostrzegajmy również prace, w których nie ma pozowania a'la "połknięty kij od szczotki".


2019-04-28 21:13:59
Praca robi na mnie duże wrażenie. Jeśli chodzi o tematykę, to chyba tylko film "Paciorki jednego różańca" dal mi tyle do myślenia i wywołał gorzka refleksje. Jest to w gruncie rzeczy smutne fotograficzne epitafium dla przemysłu, który kiedyś był chluba nie tylko tego regionu, a dzisiaj chyba nieuchronnie zmierza (w dużej części przynajmniej) w stronę niebytu. Ale to nie tylko przemysł, ale i związany z nim okolozyciowy społeczny rys charakterystyczny dla tradycji i ogólnie pojętej śląskości. Gorzki jest tez tez tytuł, bo witraże to przecież również ozdoby podkreślające wzniosłość czy piękno budowli lub świątyni, a tu trochę symbolicznie obrazują upadek przemysłowej nomen omen świątyni. Myślę, ze nie jeden Ślązak patrząc na ten obrazek mógłby powiedzieć słowami starego Habryki z przywołanego filmu "rozlatuje się mój świat". Praca z posmakiem piołunu, ale takie sa najlepsze zeby wywolac refleksje. Gratulacje GW. W pelni zasluzona.


2019-04-11 19:58:25
Postanowiłem zabrać glos ponownie. :) Tym razem w formie analizy, bo i bardziej rozbudowana będzie to wypowiedz. Ale po kolei: Nie do końca zgadzam się z pierwszym zdaniem analizy kolegi Andrzeja. W muzyce zjawisko kiczu jest najczęściej definiowane mało skomplikowana warstwa dźwiękowa (tzw. plumkanie lub rzępolenie) lub grafomańskim teksciarstwem. Oba przypadki w polskich realiach są znane (nie robiąc reklamy nazwę te przypadki: Tych Dwoje, Miroslaw czy inny śpiewający Dzidek). W sztukach wizualnych zjawisko kiczu jest jednak czym innym. Pomimo pozornej przeciwstawności kiczu do dzieła sztuki, oba pojęcia mimo, ze się wykluczają, w przestrzeni sztuk wizualnych są współobecne i nawzajem sobie potrzebne. Przychodzi mi na myśl Andy Warhol i jego pop-art ? Czyż nie jest to forma kiczu, a jednocześnie arogancja kulturowa i twórczość "pod prąd"? Nie da się ukryć również, ze czas jest istotnym czynnikiem w kwestii odbioru dziel, które można zakwalifikować do tej kategorii. Ile jest komiksów, czy (wspomnianych przeze mnie w komentarzu) horrorow klasy B, które zyskały po czasie status kultowych, odbijając się z impetem od kategorii do jakiej je wcześniej zakwalifikowano. Podsumowując napisze tylko, ze ze swojego komentarza się nie wycofuje, ale może powinienem w nim dodać, ze pisząc o powyższej pracy, ze traci kiczem miałem na myśli nie szyderstwo, a jedynie zainteresowanie jakie u mnie wzbudziła. I to pomimo, ze nie przełożyło się to na wartość oddanego przeze mnie głosu. Dam kontrę, bo praca zmusiła mnie do przemyśleń. Pozdrawiam dyskutantów i Autora.


2019-03-23 12:24:53
Ta analiza będzie trochę nietypowa, bo posłużę się bardziej obrazem niż słowem. Ktoś może zapytać co tu analizować? Zdjęcie jest zabawne, dobrze skomponowane i już. Oglądając dużo prac z gatunku "street", lubię je oceniać z różnych perspektyw. Tym razem postanowiłem przyjrzeć się pod katem wizualnej atrakcyjności i przestrzennego rozmieszczenia elementów w kadrze. 1.Główny bohater jest w mocnym punkcie, a prowadza do niego linie z każdej strony. Jest to świetny przykład na to, ze mocny punkt nie musi być tylko wolnym elektronem, ale może być spójnie połączony z innymi elementami kadru. https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240986&status=priv 2.Zastosowany obiektyw i perspektywa ujęcia ciekawie pokazują przebieg pionowych linii. Stanowią one ciekawe tło, które nie dominuje, ale dobrze uzupełnia się z pierwszym planem. https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240989&status=priv 3.W kadrze można odnaleźć wiele ciekawych trójkątnych elementów - świetny przykład geometrycznej atrakcyjności ulicznych kadrów: https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240988&p=1&status=priv 4.Do głównego bohatera zbiegają się linie, ale jednocześnie wyróżnia się on na tle reszty elementów i jest przez to niezwykle wyrazisty. Pozwala to niemal całkowicie na skupienie uwagi na nim i wsłuchaniu się w to co ma do powiedzenia :) https://www.fotoferia.pl/portfolio/brownsville/photo/240987&p=1&status=priv Bardzo ciekawe zdjęcie i zdecydowanie ma ta uliczna charakterność, której w tym gatunku szukam i która cenie. Mimo, ze to pewnie nie ta rasa, to zatytułowałbym ta prace: "Od ratlera do bohatera" Gratuluje ZD. PS. Zamieszczone linki są do mojej galerii prywatnej, ale nie wiem czy takie wykorzystanie czyjegoś zdjęcia jest zgodne z regulaminem (mam nadzieje, ze Autor sie nie pogniewa)


2018-11-22 22:46:42
Czy to śląski familok, czy domek przy drodze na Podhalu, czy podwórze warszawskiej kamienicy mechanizm "wystawania" jest taki sam. Dobre miejsce, najlepiej z widokiem na dość ruchliwy w sąsiadów obszar, do tego wygodne i wymoszczone miejsce i już można zacząć obserwacje. Żartobliwie można by powiedzieć, ze to system CCTV wręcz idealny - dobrej jakości obraz i dość dobry zapis rozmów. Od strony technicznej praca zachwyca mnie idealnie wybrana perspektywa. Z jednej strony pokazuje ona, ze ta ciekawość bohatera toczy się ponad głowami ludzi, którzy "płyną miastem szarzy i asfalt depczą", a z drugiej strony w jakiś refleksyjny sposób pokazuje jesień życia i jej aspekt, który być może jest radosnym spędzaniem dnia, a być może zepchnięciem na margines rodzinnego życia. P. Łoziński w swoim filmie dokumentalnym "Taka Historia" z 1999r., opowiedział o ludziach w podeszłym wieku z kamienicy na Powiślu. Napisał o nim tak: "Wydaje się, że starzy ludzie mają mi więcej do powiedzenia niż młodzi. Dziś jest moda na bycie wiecznie młodym. Taka ucieczka przed czasem". Patrząc na powyższe zdjęcie mam wrażenie, ze bohater mógłby opowiedzieć wiele interesujących historii. Jedna z nich właśnie opowiada, a duża w tym zasługa Autora, który pokazał tym kadrem swoja ciekawość i okazał się dobrym rozmówca. Wprawdzie schowanym za aparatem, ale to nie znaczy ze mniej wnikliwym i mniej wsłuchanym w drugiego człowieka. Oceniam na zloto i mam nadzieje, ze to nie koniec wyroznien.


2018-07-22 01:01:44
Wracam do tej pracy, bo jest mocna. Jej siłą nie jest technika wykonania, ani warsztat (choć na pewno się przydały). Siła jest w przemyślanej wizji autorskiej, która scaliła wszystko w przejmujący i poruszający kadr. Taki, który jest jak rylec w miękkiej tkance. Boli, musi bolec i będzie bolał jeszcze długo. Żyjemy w czasach, gdzie historia własnego kraju schodzi na dalszy plan. W szkołach, w życiu publicznym, nawet w dyplomacji, która tak skwapliwie ją wykorzystuje. Prace jak ta powyżej pozwalają zadumać się nad trudna historia i poznawać ja bardziej, mimo ze boli. Piłsudski powiedział, ze "Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem - staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium." Pamiętajmy.


2018-07-14 13:51:35
Arthur Conan Doyle napisał kiedyś, ze "Dziesięć morderstw nie mieści w sobie tyle zbrodni, ile jedna partia szachów". Tutaj morderstw (poza tymi szachowymi) nie ma, ale emocje są jak przy czytaniu dobrego kryminału. Autor używając szerokiego kąta i obniżonej perspektywy, zadbał o to aby dobrze pokazać poszczególne plany. I tak na pierwszym planie mamy graczy i szachowy ring, a drugi wypełnia publika. Ten sposób kompozycji nie powoduje dominacji żadnego z planów i sam szachowy mecz staje się bohaterem tej opowieści. Jak na ten rodzaj gry, opowiesci niezwykle dynamicznej. Pan z prawej strony sprawia wrażenie pretendenta do tytułu szachowego arcymistrza okolicy. Pan z lewej, swoja nonszalancką pozą jakby chciał pokazać, ze wciąż jest panującym mistrzem, z którym byle kto nie wygra. Stawka pojedynku jest na pewno wysoka, świadczy o niej zainteresowanie (i to nie tylko "starszyzny"), co tylko podkreśla, ze wydarzenie na dzielnicy to bez precedensu. I chociaż nie znamy wyniku tej partii (sądząc po ilości pionów i figur na szachownicy dość wyrównanej) to pozostaje wrażenie, ze uczestniczyliśmy w niezwykle interesującym wydarzeniu, a Autor załatwił nam miejsce w pierwszym rzędzie.


2018-06-21 12:20:40
Ta praca jest dla mnie szczególnym przykładem techniki, która Autor dość zgrabnie żongluje, sprawiając ze zamiast popadać w powtarzalność i sztampowość (co przy teoretycznych założeniach tego rodzaju fotografii nie jest wcale takie trudne), sprawnie ucieka od schematów. Pierwsze co uderza to kompozycja. Pozornie jednostajny przebieg od prawej do lewej (za którym wzrok naturalnie podąża) jest jak łagodna sinusoida, która niesie bohatera wzdłuż kadru. Niewątpliwie silnie oddziałuje również kolorystyka. Jaskrawy (niczym neon) bohater dobrze współgra ze stonowanymi, pastelowymi barwami tła. Samo tło jest również niezwykle ciekawe, nie jest rozmyte, a jakby misternie utkane, zachowując jednak rytmiczną spójność z całością. W mojej interpretacji ta praca, to taka podróż przez życie. Dobrze jest mieć swoje własne (czasami żywe) barwy i odróżniać się od reszty, płynąc raz w górę, raz w dół zostawiając za sobą mniejszy lub większy ślad. Słowo "rytm" dość dobrze pasuje do tego zdjęcia. Ale lepszym chyba jest określenie "flow". Można nim opisać taki stan, kiedy harmonijnie kierujemy świadomością, robiąc cos co przynosi czystą satysfakcje z samej tylko czynności. I ja taki "flow" w tej pracy widze.

1  2    >