I spoko ...,tak uzasadnioną decyzję szanuję...
Mimo tego, że się z Nią absolutnie nie zgadzam.
:)))
Reportaż z Dnia dziecka w Radomiu organizowanego przez "Pomocni w potrzebie".
Ale wiesz co, coś jest na rzeczy...czułem się tam jak w rodzinie :)
odnosząc się do komentarza wystawionego przez kolegę, chciałbym uzasadnić swoją decyzję o kliknięciu przycisku "nie publikuj". Uznałem, że ff pomimo zmian jakie przechodzi utrzymuje i powinna utrzymywać jakiś poziom, dla mnie to zdjęcie nadaje się bardziej do albumu rodzinnego niż na tego typu portal. Tyle.
p.s. nie zlałem się.
6/7 jakie to zabawne ? ;)
Zabawnie zaczyna się robić w momencie, kiedy te zaklęcia przestają działać...
Gdyby każdy będący na nie tutaj pod tą pracą, musiał się wypowiedzieć komentarzem, to wcześniej zlałby się pod siebie ze strachu ;]
Ale klikać jest łatwo i odważnie :)))
Porozmawiajmy o kompozycji i świetle i o całej reszcie ...
Maniakowy komentarz polecony.
Poza tym byłem na nie już wcześniej, ponieważ wyłączając modela, cała reszta fotograficznie wypadła tutaj bardzo słabo...
Pytanie: Ile klatek poszło w tej serii ?
Porada (płynąca z dobrego serca) : To jest kiepski sposób na zbudowanie dobrego portfolio.
P.S. W nowej odsłonie Fotoferii jest możliwość wgrania całej serii. I to msz byłoby najlepszym rozwiązaniem w tym przypadku.
Albo trzeba by tę matrycę wyczyścić, albo powalczyć z plamami w postprodukcji. Fosforyzujące krawędzie słupka też nie wpływają korzystnie na odbiór. Byłem na tak, przez pomyłkę...
To popatrzmy na nie i pocieszmy się oboje.
Dla mnie jest tu i kompozycja, i humor, i klimat analoga.
A, że niedocenione, trudno - takich intrygujących niedocenionych jest cała masa. Pozdrawiam!
Dzięki Izis za komentarz, chciałbym dodać że ta pozytywna ocena sytuuje Cię w bardzo wąskim, ekskluzywnym i być może nawet dwuosobowym gronie osób, które dostrzegają pewien urok tego zdjęci ;)
Dzięki Izis za komentarz, chciałbym dodać że ta pozytywna ocena sytuuje Cię w bardzo wąskim, ekskluzywnym i być może nawet dwuosobowym gronie osób, które dostrzegają pewien urok tego zdjęci ;)
Dziekuje Kasia. " Emocjonalne kino" brzmi trafnie. Ten plakat wlasnie tak ma dzialac, napieciem, pamiecia i symbolem a nie "opowiadaniem faktow". Zabawne tylko, ze na Fotoferii prace konceptualne, a takie plakatowe, to juz w ogole, laduja w ciemni szybciej niz zdazy sie je przeczytac :-) jakby ktos wstawil je do inferii dla zartu. Byc moze to kwestia algorytmu a nie widza. Wole tak myslec. Pozdrawiam i dziekuje za komentarz.
Zdjęcie robione podczas mrozu -20 st., najprawdopodobniej smar użyty do mechanizmów w tym Pentaconie w efekcie procesów starzenia stracił swoje pierwotne właściwości i na mrozie stał się zbyt twardy, co spowodowało spowolnienie działania migawki i w efekcie niezamierzone poruszenie, stąd taki efekt.
Za przedmówcą. Mniej lewej i góry, więcej prawe,. Na tle nieba ciężko dobrze doświetlić czarnego modela. Chciałoby się widzieć jego oczy, a tu w cieniu zginęły.
Do tego co napisał przedmówca dodam zbyt ciasne kadrowanie po prawej. Co do ostrości też mam wątpliwości. Mam wrażenie, że najbardziej ostre są gałęzie za koniem.
Konik uroczy, ujęcie super.
Niestety w tym wykonaniu jestem na nie.
Myślisz że można zrobić takie zdjęcie i nie wiedzieć jaki duży jest księżyc i z której strony chmur ?
To księżyc z tych kadrów co panorama. Inna bajka powiadasz. Ta bajka jest moja.
Fotografia kreatywna zaznaczona. Tu niema żadnych podróbek.
Pozdrawiam
ODSLONIC NIEWIDZIALNE.
Rozszczepilam sie na kolory, zeby przetrwac.
Tak jak Vincent. Ludzie mowia, ze obsesyjnie gonil za kolorem i postradal przez to zmysly. Mysle, ze szalenstwo przyszlo o wiele wczesniej- tak jak przychodzi w kazdym z nas. Wszyscy jestesmy psychicznie zranieni, bo swiat w ktorym dojrzewamy sam jest zraniony.
Dlaczego mam smialosc porownywac sie do van Gogha?
Bo stygmatyzacja pali tak samo w kazdym stuleciu.
Bo swiat nie mierzy naszych ran slawa.
Bol jest demoktatyczny.
Nie rozpadamy sie, jestesmy przearanzowywani.
Przearanzowana trauma wraca, za kazdym razem uderzajac z innej strony, jakby bol uczyl sie wlasnej geometrii.
Kazdy odlamek niesie wspomnienie czyjegos wpomnienia, ciszy, pytania zawieszonego w powietrzu.
Konstelacja niewypowiedzianych prawd, rozszerzajacych sie poza kadr , odblokowujacych to co niewidzialne, z kazda kolejna warstwa tej obsesyjnej tesknoty za kolorem.
Jestem szalona tak jak Vincent. Tak, jestem: oficjanie potwierdzona.
Ale jestem tez jak on, bo obsesyjnie poszukuje piekna wszedzie.
Nie dlatego, ze piekno jest "ladne", ale dlatego, ze nadaje sens, pozwala duszy poczuc wlasna glebie, a to uczucie jest najblizej wolnosci, a wolnosc jest bezcenna.
Artysta ma jedno osobliwe blogoslawienstwo:
nawet jesli cos go zniewala,
siega po sztuke by przeszukiwac kolory, ksztalty, formy- szukajac kryjacego sie tam piekna, polujac tak naprawde na ta "niemozliwa" rzecz nazywana wolnoscia, a samo jego poszukiwanie staje sie juz wyzwoleniem.
Poniewaz nigdy nie cel nas leczy, ale droga.
Tak jak Vincent, i ja oddycham latwiej, gdy moja sciezka wypeniona jest kolorem.
Bo coz na tym swiecie jest bardziej czule, bardziej wyrozumiale niz ... blekit nieba: czasem daje tecze, czasem szare chmury, ale zawsze ofiarywujacy samego siebie?
" Jesli naprawde kochasz nature, znajdziesz piekno wszedzie." Vincent van Gogh
Wybacz - jestem na nogach od 3.30. Dobranoc.
W sensie że nie zamierzam kontynuować tej dyskusji.
Mamy diametralnie różne spojrzenia, a ja nie mam zamiaru przekonywać do swojego.
Żadne poczucie władzy głosujących. Po prostu różnie odbieramy. Tak jak Ciemnia nie jest wg Ciebie miarą tej pracy, tak i blachy wszelakie również nią nie są. Tak - ludzie patrzą i widzą. Niektórzy. Również niektórzy pokazują tak, że niepotrzebny staje się elaborat objaśniający. Więc to tylko nie wina odbiorcy. Może Autor nie potrafi pokazać co chciał... poza tym więcej luzu proponuję. To czym się tutaj paramy, to jednak tylko zabawa...
To, ze Generation X kiedys zostalo wyroznione zdjeciem dnia na Fotoferii, a dzis ktos wciska je do Ciemni , nie jest zadnym obiektywnym werdyktem- to tylko dowod jak niestabilne sa mikroswiaty oparte na anonimowych nastrojach i poczuciu wladzy glosujacych. Czasem trafisz na ludzi, ktorzy patrza i widza. Czasem na takich ktorzy tylko blyskaja latarka w ciemnosci i mowia nie bo nie. To nie kompromituje tego kadru. To kompromituje system , ktory udaje obiektywnosc, a dziala jak barometr nad rozgrzana ulica, reaguje na byle podmuch. I w tym ironia losu: werdykt sam staje sie komentarzem do kadru. Generation X jest o braku konsekwencji, o rozchwianiu, o cialach bez masek, o zyciu zmieniajacym sie z godziny na godzine. Ten werdykt tylko dopisuje kolejna warstwe chaosu do tej narracji. Praca pozostaje wiec taka jaka byla: charakterystyczna, nieokrzesana, szorstka ale bardzo celna. Ciemnia nie jest jej miara- jest tylko miejscem w ktorym mozna zobaczyc jak inni bladza.