Napisałem już w komentarzu o tej fotografii. Tu chciałbym rozwinąć temat. Ale przede wszystkim proszę oglądających by nie oceniali jakości technicznej. To jest reportaż z miejsca gwałtownych wydarzeń, można powiedzieć reportaż wojenny, choć ta wojna bardzo dziwna była. W każdym razie to nie jest portret ani zdjęcie ustawiane, aranżowane, które można powtórzyć, poprawić oświetlenie, skorygować ustawienia aparatu, dobrać obiektyw i tak dalej. Nie jest to też krajobraz przy którym można (i trzeba) poczekać na dobre warunki pogodowe i oświetleniowe (niczego nie ujmując tym kategoriom fotografii). Tu jest tylko moment na naciśnięcie spustu, sytuacja zmienia się błyskawicznie, trzeba działać z refleksem i intuicją. Biorąc to wszystko pod uwagę i to, że zdjęcie wykonano na kliszy i najprawdopodobniej z manualnym obiektywem (kto wtedy dysponował autofokusem?) trzeba uznać, że technicznie jakość zdjęcia jest wysoka. Warto też pamiętać, że fotografowanie w tamtych okolicznościach było niebezpieczne. Milicja czy ZOMO zazwyczaj odbierała sprzęt fotograficzny, niszczyła materiał a nierzadko także sam aparat. Można było także oberwać nieźle pałą za robienie zdjęć. Wiem bo sam uganiałem się jako młody chłopak w różnych "nielegalnych" demonstracjach w stanie wojennym (oczywiście z aparatem) i nieraz oberwałem po oczach gazem łzawiącym lub pałą po plecach gdy nogi zawiodły. Ale nie miałem dość dużo szczęścia i może odwagi, by zarejestrować takie momenty. Bałem się głównie o mój aparat - lustrzankę manualną Pentax MX - który był dla mnie najcenniejszym dobytkiem (i którego używam do dziś). Ale wracając do omawianej fotografii - opowiada ona w znakomity i bardzo czytelny sposób całą historię jakiegoś konkretnego ale jakże charakterystycznego wydarzenia, przez co jest dokumentem tamtych czasów. A były to czasy burzliwe i zarazem fascynujące. Niepowtarzalna atmosfera jedności i uczucie solidarności Polaków, które udzielało się każdemu (z nielicznymi wyjątkami jak teraz wiadomo), solidarności na którą jesteśmy w stanie zdobywać się tylko w okresach dramatycznego zagrożenia. Dziś już nie ma takiej solidarności w Solidarności.
Choć zarejestrowano jedynie jeden moment (jak to na klasycznym zdjęciu (wideografia wówczas nie istniała), łatwo można sobie wyobrazić co działo się przedtem i potem. A to jest cecha najlepszej reporterki. Szacunek i uznanie dla autora a Galeria Wyższa dla fotografii!
Nie krzysztofkarpinski, nie mylisz się, to ja się pomyliłem, przyznałem już to dawno w komentarzu. Nie musisz sie jeszcze tu nade mną znęcać :) Do błędu potrafiłem się przyznać ale co więcej mogę zrobić? Głosowania nie cofnę ani analizy nie usunę. Dlatego proszę przyjąć, że dotyczyła ona innego zdjęcia, prawdziwego, takiego jakie jeszcze kiedyś tu może wystawię gdy je odnajdę w archiwum moich negatywów. A rekonstrukcja wydarzeń dobrze zrobiona, widziałem na własne oczy bardzo podobny obrazek, może dlatego dałem się zwieść. Też tłum gapiów przyglądał się biernie (choć nie zawsze tak bywało).
Znakomita reporterka, pełne uznanie dla autora. Chciałoby się poznać więcej szczegółów dotyczących miejsca i okoliczności powstania tego zdjęcia. Gdybym głosował to jak najbardziej za publikacją i ocena na maks w tej kategorii. Niestety nie mogę więc tylko słowa uznania przekazuję.
Przeczytałam analizę i mam wrażenie, ze dotyczy innego zdjęcia. Bo jak rozumiem z kadru, ludzi stojących jako gapie itd... jest to zdjęcie z rekonstrukcji wydarzeń a więc warunki opisane w analizie, nie miały tutaj miejsca. Jeśli się mylę, to wyprowadź mnie Autorze z błędu. Jednak ja myślę, ze to rekonstrukcja wydarzeń i mówiąc szczerze, zdjęcie jak dla mnie trochę słabe.
No to się dałem nabrać (:. Na usprawiedliwienie mam to, że oglądałem zdjęcie i pisałem analizę na netbooku z malutkim ekranem. Teraz, gdy mam możliwość dokładnie się przyjrzeć na monitorze widzę o co chodzi. No autorze podziękuj mi bo pewnie pomogłem trochę zdjęciu nieświadomie :). Faktycznie pisałem analizę o innym zdjęciu - prawdziwym reportażu z tamtych czasów. Widziałem takich sporo i nie przyszło mi do głowy, że może to być zdjęcie z rekonstrukcji. Ale jak słusznie zauważyli gem i slawekol tak właśnie jest bez wątpienia a to oczywiście zmienia ocenę zdjęcia pod względem technicznym. Na pocieszenie mam to, że inni też się nabrali. Pozostaje uznanie dla inscenizacji. A ja będę musiał poszukać w archiwum jakiegoś mojego zdjęcia z tamtych czasów.
Choć zarejestrowano jedynie jeden moment (jak to na klasycznym zdjęciu (wideografia wówczas nie istniała), łatwo można sobie wyobrazić co działo się przedtem i potem. A to jest cecha najlepszej reporterki. Szacunek i uznanie dla autora a Galeria Wyższa dla fotografii!