Autor: izis
Data publikacji: 2018-06-17
Kategoria: Reportaż/Dokument
Odbiór zdjęcia
Odsłon
12303
Komentarzy
60
Ulubionych
0
Analiz
1
Oceny i wyróżnienia
Liczba ferii
68
Wynik głosowania
Wyniki głosowania widoczne tylko dla administracji
Kontra
0
Publikacja w FB
TAK
Dane techniczne
Technika
-
Format
-
Przez kilka dni przylatywał do naszej papużki na parapet biały gołąbek. Po jakimś czasie znikł. Dziś powrócił i wleciał przez balkon do naszego mieszkania. Wyobraźcie sobie doszło do bezpośredniego spotkania tych dwóch ptaszków.
Byłem na tak z uwagi na historię, bez przyglądania się teksturom i innym "wdziękom". Ale z innego powodu postanowiłem napisać tę "niby analizę".
Marzenie inspirowane tą dyskusją i tym zdjęciem: gdyby wytrzymały to serwery portalowe, gdyby Administracja określiła zasady, gdyby Autorzy mieli taką chęć, gdyby Użytkownikom chciało się tam zaglądać to zaproponowałbym opcję bloga autorskiego. Takie i tym podobne historie dobrze wpisywałby się w taką konwencję blogową.
Odnoszę wrażenie (poparte własnymi doświadczeniami), że Galeria Prywatna jest nieżywa.Nikomu specjalnie nie chce się tam zaglądać. Może formuła bloga ożywiłaby chęć pokazywania własnych dokonań, tych dokonań, które z różnych powodów nie powinny lub nie mogą znaleźć się w podstawowych galeriach.
Trudno to nazwać propozycją - raczej jest to refleksja.
Pamiętacie wydarzenie, które opisałam nie dawno? Na parapet pod moje okno przylatywał gołąbek. Komunikował się z naszą papużką Johnnym. Po kilku dniach zniknął. Dziś pojawił się ponownie - tym razem wleciał przez balkon do naszego mieszkania, usiadł sobie na półce w salonie i zaczął higienizować swoje piórka ;)
Po krótkim czasie zapadł w małą drzemkę. Dał się nawet wziąć na rękę. Udało mi się stworzyć taki krótki reportażyk. Gołąbek był bardzo zaciekawiony domownikami. Ptaszki tym razem zetknęły się ze sobą bezpośrednio :D Mieliśmy na prawdę niesamowite przeżycia.
Na pierwszym foto Mark pozujący do zdjęć. Drugie i trzecie ujęcie było już niezaplanowane, papużka dołączyła niespodziewanie do modeli, czwarte prawie pozowane, bo chłopcy zachowywali się spontanicznie.
Jak się skończy mania ładowania tekstury do wszystkiego co się da( i nie) przestanę być teksturofobem. O ile przy martwych naturach jestem w stanie i zrozumieć i zaakceptować tak przy tego typu pracy-nie. Podstawowe w tym wypadku pytanie-po cholerę? Takie działanie przypomina zachowanie małych dziewczynek zakładających na siebie wszystkie możliwe ozdóbki znajdujące się w zasięgu wzroku i nie tylko. Potwierdzone empirycznie-(córka i wszystkie małe kobietki w rodzinie:))
Na szczęście wyrosła i teraz jest raczej minimalistką pod tym względem.
No ale widzę że nie wszyscy wyrastają:P
Zdziecinnienie jako oznaka młodości? Hmmm-dziwne...
To raczej na pytanie dlaczego dziadkowie łatwo się dogadują z wnukami pada zazwyczaj odpowiedź-" Bo człowiek na starość dziecinnieje" :)
A na poważne-nie odpowiedziałaś na proste pytanie-co owa tekstura ma wnosić do wiadomej foty-nie widzę żadnego uzasadnienia
Maniaku...kiedy czuję wenę twórczą edytuję zdjęcie w różnej "fazie wrażliwości". Kieruję się często intuicją, wówczas - wzrokowe bodźce są kompatybilne z emocjami .... Dla mnie ważne są pierwsze odruchy podczas postprodukcji, często tak czynię i przeważnie wychodzi mi to na dobre. Tyle co mam do powiedzenia od siebie ;)
Czasem też po jakimś czasie analizuję jakąś moją pracę i zastanawiam się dlaczego coś zrobiłam tak, a nie inaczej - myślę, że dziś wykonałabym je w inny sposób. Podświadome informacje często próbują się wydostać na zewnątrz - wtedy interpretuję je do swoich celów - a to jest katalizator do samorozwoju, niekoniecznie twórczego.
Czyli nie wnosi kompletnie nic.
No może kilka plusów u bezrefleksyjnych fanów ozdóbek wszelakich coby nie rzec jarmarcznych.
Można i tak-ale ja tego nie kupuję. I nadal będę teksturofobem:) Ba z jeszcze większą zaciętością zwalczał bedę takie kompletnie nieuzasadnione ... Również uszlachetniacze analogowością. Jak wspominałem wcześniej wielokrotnie, to tani ohydny wyrób czekoladopodobny, dla którego nie powinno być miejsca w szanującym sie sklepie...
Dla Ciebie nic nie wnosi, dla mnie tak...tylko jestem zdania, że nie powinnam wykonywać czegoś pod innych, ale tak jak czuję. Tak czułam i już. A czy to spotka się z uznaniem czy potępieniem nie jestem w stanie przewidzieć.
Propozycja z quasi-analizy Andrzeja ciekawa - plus myślę, że najnowsze wpisy na takich mini blogach musiałby być promowane gdzieś na stronie głównej czy bocznym panelu, tak żeby łatwiej można było je wyłapać i dotrzeć.
Dzięki Andrzej za analizę. Ubolewam, że nie ma możliwości umieszczenia fotoreportażu w całej serii. Fakt, zapachniało blogerskim tonem + moja grafomania nie do zniesienia :D
Miłego dnia!
Czyli pamiętasz ich z poprzednich fotografii, to miło ;) Rosną teraz jak grzyby po deszczu.Najbardziej odczuwalne po wyrastaniu z odzieży w ekspresowym tempie.
Jak na bloga przystało, informuję, że ptaszek dziś znów wleciał do naszego mieszkania i spędził z nami 2 godziny. Trzeba go było wręcz wypędzać. Zdrzemnął się u nas na półce (tam gdzie płyty CD). Zrobiłam kilka portretów, ale trwało to tylko 5 minut, aby nie męczyć stworzenia. Pozdrawiam!
Marzenie inspirowane tą dyskusją i tym zdjęciem: gdyby wytrzymały to serwery portalowe, gdyby Administracja określiła zasady, gdyby Autorzy mieli taką chęć, gdyby Użytkownikom chciało się tam zaglądać to zaproponowałbym opcję bloga autorskiego. Takie i tym podobne historie dobrze wpisywałby się w taką konwencję blogową.
Odnoszę wrażenie (poparte własnymi doświadczeniami), że Galeria Prywatna jest nieżywa.Nikomu specjalnie nie chce się tam zaglądać. Może formuła bloga ożywiłaby chęć pokazywania własnych dokonań, tych dokonań, które z różnych powodów nie powinny lub nie mogą znaleźć się w podstawowych galeriach.
Trudno to nazwać propozycją - raczej jest to refleksja.